Około 8 miesięcy wynosi obecnie czas oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe dla dorosłych w Małopolsce. W przypadku dzieci sytuacja wygląda zupełnie inaczej – wyjazd możliwy jest praktycznie od ręki.
Zainteresowanie taką formą leczenia jest duże. W ubiegłym roku z sanatoriów skorzystało ponad 40 tysięcy mieszkańców regionu, a do NFZ trafiło około 50 tysięcy skierowań. Co ciekawe, zdecydowana większość z nich dotyczyła chorób reumatologicznych – było ich aż około 40 tysięcy. Dużo rzadziej lekarze kierowali pacjentów z problemami neurologicznymi (ok. 4,7 tys.) czy kardiologicznymi i nadciśnieniem (blisko 3 tys.).
Żeby wyjechać do sanatorium, potrzebne jest e-skierowanie od lekarza rodzinnego albo specjalisty. Dołączane są do niego aktualne wyniki badań, a jeśli ktoś niedawno był w szpitalu – także wypis. Całość trafia automatycznie do NFZ, więc pacjent nie musi już biegać z dokumentami. Status sprawy można sprawdzać na Internetowym Koncie Pacjenta.
Potem skierowanie ocenia lekarz w NFZ – sprawdza, czy leczenie jest zasadne i dobiera odpowiednie uzdrowisko. Jeśli wszystko się zgadza, pacjent dostaje numer skierowania i orientacyjny termin wyjazdu, a konkretne miejsce i datę poznaje najpóźniej dwa tygodnie przed turnusem.
Jeśli komuś zależy na czasie, ma jeszcze jedną opcję – tzw. zwroty. To wolne miejsca po osobach, które zrezygnowały z leczenia. Najwięcej takich sytuacji jest zimą. W samym styczniu było ich ponad tysiąc. W praktyce oznacza to, że czasem można dostać propozycję wyjazdu nawet w ciągu kilku dni, ale trzeba być gotowym spakować się naprawdę szybko.
Trochę krócej czekają osoby kierowane do szpitala uzdrowiskowego – około 4 miesięcy, choć sam pobyt trwa tam dłużej, bo 28 dni. Najmłodsi pacjenci są jednak w zupełnie innej sytuacji. Dzieci trafiają do sanatoriów niemal bez kolejki – w ubiegłym roku było ich około 500 w całym województwie. W przypadku dzieci do 7. roku życia konieczny jest wyjazd z opiekunem – leczenie jest bezpłatne, ale dorosły płaci za swój pobyt.
