24-letni Jan Rybski z Sądecczyzny żyje dzięki ekspresowemu działaniu sądeckich medyków. To oni dołożyli sporą cegiełkę do sprawnego przeprowadzenia jednego z najszybszych w Polsce przeszczepów wątroby u pacjenta po wypadku. Ich decyzje i heroiczna walka sprawiły, że pacjent mógł dziś samodzielnie podziękować za pracę służby zdrowia.
To był jeden z najszybciej przeprowadzonych w Polsce przeszczepów wątroby u pacjenta po wypadku. Swój udział w tym sukcesie mają m.in. medycy z Nowego Sącz. Do tutejszego szpitala po wypadku samochodowym na autostradzie trafił w lutym Jan Rybski.
24-letni Sądeczanin był w ciężkim stanie i walczył o życie, ale miał przy tym dużo szczęścia i wsparcia specjalistów, którzy podjęli heroiczną walkę – relacjonuje Hubert Szurmiak, lekarz anestezjolog i koordynator transplantacyjny Centrum Organizacyjnego Poltransplant.
– Gdyby nie zaangażowanie całego personelu, począwszy od zespołów ratownictwa medycznego, przez zespół szpitalnego oddziału ratunkowego, zespół bloku operacyjnego, następnie oddział intensywnej terapii, a później klinikę w Katowicach, która przeszczepiła tę wątrobę, mogłoby się to skończyć tak jak zazwyczaj, czyli niestety śmiercią. Niewątpliwie jest to duży sukces. W skali świata i Polski tak szybkie działanie w takim przypadku, w którym to życie pana Jana realnie było zagrożone przez cały ten czas, od wypadku aż po przeszczepienie wątroby minęło 48 godzin – to jest ewenement. To jest również jednostkowy przypadek w skali świata.
Jan Rybski przeżył, a teraz miał okazję do podziękowania ludziom, którzy dali mu drugie życie.
– Te szanse były bardzo małe. Co się stało, to się stało, ale na szczęście teraz wracam do zdrowia i przede wszystkim jest przyszłość przede mną. Mogę żyć, mogę mieć plany. Cieszę się bardzo, że udało się tak zakończyć tę sytuację. Gdyby nie ratownictwo medyczne, później tutaj SOR, jak i blok operacyjny, to prawdopodobnie by mnie tutaj nie było. Samego wypadku nawet nie pamiętam, tylko gdzieś na autostradzie przed Nowym Sączem i dopiero w Katowicach po prawie tygodniu, gdy się wybudziłem i dopiero dowiedziałem się o wszystkim, co się wydarzyło, jaka była rzeczywiście walka o moje życie. Wielkie podziękowania dla wszystkich.
W całym procesie ważne było też to, jak szybko znalazł się dawca – był to mężczyzna z Podkarpacia.
Kadra nowosądeckiego szpitala cieszy się szczęśliwym finałem akcji ratunkowej. Jak podkreśla chirurg z Nowego Sącza Ryszard Dominik w tak skomplikowanych przypadkach nie zawsze można uratować pacjenta.
– To są takie małe radości nas chirurgów, że pacjent jest z nami. Nie musi nam dziękować, ale uśmiecha się, rozmawiamy z nim i dla mnie to jest wielki sukces. Także dziękuję wszystkim, którzy uczestniczyli w tym przedsięwzięciu, nie wyłączając pielęgniarek, instrumentariuszek.
Jan Rybski wrócił już do pełnej sprawności, choć musi jeszcze przechodzić rehabilitację i kolejne kontrole transplantologów w Katowicach.
