Burmistrz Radłowa Mateusz Borowiec apeluje do mieszkańców, aby nie szli w niedzielę na referendum. – Dość politycznej agresji i ośmieszania naszej gminy – mówił na antenie RDN Małopolska.
W najbliższą niedzielę, 19 kwietnia odbędzie się głosowanie w sprawie odwołania burmistrza Radłowa, przed upływem kadencji.
Mateusz Borowiec w programie Słowo za Słowo wyraził przekonanie, że referendum to element walki politycznej, a nie rzeczywistej troski o dobro gminy.
– Opozycja atakuje nas wieloma nieprawdziwymi informacjami, które uderzają nie tylko we mnie, ale też w osoby, które na co dzień pracują na rzecz rozwoju naszej gminy. Nie ma też naszej zgody na taką agresję, na hejt. Ludzie czekają na to, że to ośmieszanie i ta agresja w stronę mieszkańców naszej gminy się skończy. Aby referendum było ważne, najważniejsza jest frekwencja. Dlatego chciałbym zaapelować do mieszkańców, żeby nie szli na to referendum. Ja na nie nie pójdę.
Aby wynik referendum był wiążący, do urn musi pójść co najmniej 2452 mieszkańców uprawnionych do głosowania. Ta liczba wynika z ustawy, to 3/5 liczby osób, które zagłosowały w wyborach w 2024 roku.
Komitet referendalny zarzuca burmistrzowi m.in. niewłaściwe zarządzanie gminą i urzędem, brak skuteczności w pozyskiwaniu środków zewnętrznych oraz niegospodarność w wydatkowaniu publicznych pieniędzy.
