Dziesiątki kilometrów pokonywanych po ciemku w deszczu i ciszy. Ekstremalna Droga Krzyżowa w przypadku wielu osób trwała całą noc.
Anna z Tarnowa ukończyła swoją wędrówkę już po wschodnie słońca.
-Zostały nam ostatnie 4km. Jest godzina 7:30. Na EDK idę po raz drugi, ale po bardzo długiej przerwie – chyba 16-letniej. Moje wrażenia są takie: wyzwanie, trud, ból, ale to dobrze.
Ekstremalna Droga Krzyżowa to nie tylko ból i wysiłek fizyczny, ale też głębokie rozważania, które niejednokrotnie skłaniają uczestników do całkowitego przewartościowania swojego życia.
-Rozważania tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej wywarły na mnie bardzo duże wrażenie. Spowodowały, że zarówno w życiu zawodowym i rodzinnym najważniejszy jest proces zmiany, którą można ocenić na podstawie owoców. I to przyświeca mi, aby wszystkie swoje działania oceniać przez pryzmat owoców. Uświadomiłem sobie bardzo ważną rzecz, że moja tożsamość musi narodzić się na nowo
-mówił Karol z Tarnowa.
Uczestnik Ekstremalnej Drogi Krzyżowej przyznaje, że droga była też fizycznym wyzwaniem.
-Był moment kryzysowy, ale wzajemne wspieranie się wraz z moim przyjacielem spowodowało, że nabieraliśmy coraz to nowych sił, by dokończyć i osiągnąć cel naszej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Z perspektywy czasu widzę, że sama trasa oraz wszelkie zmagania na niej były bardziej wartościowe niż osiągnięcie celu, jakim było zakończenie całego dystansu.
W przypadku Karola trasa była szczególnie wymagająca ze względu na dystans, ale też ukształtowanie terenu.
-To nie jest mój debiut w EDK, w tym roku szedłem już po raz szósty. Mój serdeczny przyjaciel wybrał trasę Tarnów – Panieńska Góra – Kozieniec. Szliśmy tylko we dwójkę. Trasa mierzyła 55 km, ale naszą wędrówkę rozpoczęliśmy spod mojego domu, więc w sumie wyszło 60 km. Pokonaliśmy ją w 17h.
Uczestnicy EDK przebywają trasę w pojedynkę lub w małych grupkach. Osoby rozpoczynające drogę w Tarnowie miały w tym roku do wyboru 17 tras. Ich dystans wahał się między 30 a 70 km.
