Ścieki oczyszczone przez Sądeckie Wodociągi trafiają do Dunajca. Jak poinformowały Wody Polskie proces odbywa się jednak bezprawnie, bo pozwolenie wodnoprawne, które miała na to spółka, wygasło z końcem roku, a Wody Polskie odrzuciły nowy wniosek. Czy ta sytuacja zagraża zdrowiu mieszkańców i kondycji rzeki? Jakie kary grożą spółce za łamanie procedur?
Jak wynika z przeprowadzonej przez pracowników Wód Polskich wizji w terenie, Sądeckie Wodociągi bezprawnie zrzucają oczyszczone ścieki do Dunajca.
Sądecka spółka miała pozwolenie na takie działanie, ale straciło ono swoją ważność z końcem 2025 roku, a wniosek o nowe pozwolenie został odrzucony w połowie stycznia przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie. Dodatkowo w zeszłym tygodniu (18 marca) prezes Wód Polskich po odwołaniu przez Sądeckie Wodociągi utrzymał tę decyzję w mocy.
Jak wyjaśnia Magdalena Gala, rzeczniczka krakowskiego RZGW powodem odrzucenia wniosku spółki o wydanie nowego pozwolenia było to, że dokumentacja nie zawierała danych o ściekach przemysłowych, które trafiały do kanalizacji. Dodatkowo mimo wezwania do poprawy wniosku, Sądeckie Wodociągi nie wprowadziły zmian.
– Spółka Sądeckie Wodociągi nie zgodziła się z przedstawioną argumentacją i nie dokonała korekty wniosku i operatu wodnoprawnego. Za wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego albo pozwolenia zintegrowanego wymierza się administracyjną karę pieniężną. W przypadku działania bez pozwolenia opłatę ustala się na podstawie danych zebranych podczas kontroli.
Taka procedura będzie również zastosowana w tym przypadku i stanie się to po zakończeniu I kwartału. Wysokość kary może zależeć od tego, ile razy w okresie bez pozwolenia uruchomił się przelew burzowy, a także ile czasu pracowały urządzenia odprowadzające ścieki do wód.
Jak informuje, rzecznik krakowskiego RZGW kara finansowa może wynosić nawet 500 procent opłaty za wprowadzanie ścieków do wód.
Dziś sądecka spółka odniosła się do sprawy w trakcie konferencji prasowej. Jak tłumaczono ścieki oczyszczane są tak jak w latach poprzednich, a ilość i skład ścieków nie uległy istotnej zmianie. Podobnie jak prawo. Dlatego prezes spółki Jerzy Szczecina przekonuje, że nie ma żadnych przesłanek zarówno technicznych, jak i prawnych, żeby spółka wnioskowała o rozszerzenie pozwolenia w zakresie ścieków przemysłowych.
– Organ zmienił wykładnie prawa w tym zakresie. Wcześniej ona była inna, w inny sposób podchodził do nie. Teraz żąda od spółki dodatkowych działań, które generują koszty. Również kosztem jest coś takiego jak opłata z tytułu odprowadzania ścieków. Ona by wzrosła w przypadku, jeżeli byśmy mieli taki zakres tej decyzji.
Według szacunków spółki może to wygenerować koszt w wysokości około 100 tysięcy złotych w skali roku. Przedstawiciele Sądeckich Wodociągów zarzucali opieszałość w procedowaniu nowego wniosku o pozwolenie urzędnikom Wód Polskich.
– My dochowaliśmy staranności, jak 15 lipca wpłynął do nich nasz wniosek o nowe pozwolenie, później były trzy wezwania o RZGW. Pierwsze po dwóch miesiącach, następne po miesiącu, a następne jeszcze dłużej niż po miesiącu. Takie kapanie aż do grudnia z tymi wezwaniami. Czyli tak naprawdę tam żaden porządny fachowiec nad tym nie przysiadł. Dzwoniłam tam wielokrotnie, próbowałam rozmawiać. Najpierw nikt przez dwa miesiące nie miał przydzielonego zadania. Składaliśmy pismo do Krajowego Zarządu o ponaglenie. Na bezczynność żeśmy się skarżyli.
– mówiła Bogusława Drożdż z firmy Biosfera, która prowadziła postępowanie dotyczące pozwolenia wodnoprawnego.
Jak dodała ekspertka, ścieki odprowadzane do Dunajca przez Sądeckie Wodociągi nie wpływają negatywnie na jakość wody w rzece.
– Jest przez WIOŚ kontrolowana rzeka Dunajec systematycznie w ramach monitoringu. Są wartości, które są docelowe, mówiąc o jakości wody. Są na to dokumenty krajowe i tak dalej. W każdym razie nie mamy negatywnego wpływu na wody Dunajca.
Spółka musi jednak liczyć się z możliwością naliczenia kar, bo nie ma możliwości wstrzymania zrzutów wody z oczyszczalni.
– Jeżeli byśmy jakąś zasuwą zamknęli wpływ ścieków na oczyszczalnię, to te ścieki zaczną wypływać w różnych miejscach miasta. Armagedon po prostu
– mów prezes Sądeckich Wodociągów.
Dodajmy też, że Sądeckie Wodociągi odwoła się od decyzji Wód Polskich do sądu administracyjnego w Warszawie. Podobne odwołania mają się pojawić ze strony spółki, jeśli RZGW przeprowadzi po I kwartale kontrole w spółce i naliczy karę za zrzuty bez pozwolenia.














