Kolejki po ciepłą zupę. 'Biorę dla dzieci, bo teraz ciężko z pracą’

Przed świętami osoby potrzebujące liczą każdy grosz. Przybywa osób, które przychodzą każdego dnia na ciepłą zupę do kuchni św. Szymona przy klasztorze ojców bernardynów w Tarnowie. To ubodzy, seniorzy z niską emeryturą, bezrobotni, bezdomni.
Jak mówią żywność jest droga. Marzą, żeby na święta dostać coś do jedzenia.
Dziś na obiad był barszcz czerwony.
– Siostra bardzo dobrze gotuje.
– Smakują nam te zupy. Przed świętami też by się przydała pomoc, bo ja nie mam renty, tylko parę groszy z MOPS-u.
– Ja biorę też zupę dla dzieci, bo teraz ciężko z pracą.
– Przed świętami by się przydała żywność, bo nie ma za co kupić – opowiadają potrzebujący.
Kuchnię prowadzi służebniczka dębicka siostra Bernadetta Dąbrowska, która gotuje zupy z pomocą wolontariuszy. Przed świętami można pomóc osobom potrzebującym i przynieść dary do kuchni przy klasztorze ojców bernardynów.
– My żyjemy z jałmużny. W czasie świątecznym będziemy wdzięczni za konserwy, pasztety, wędlinę długoterminową, coś co możemy podarować naszym podopiecznym na święta. Zbieram także odzież męską: bluzy, obuwie sportowe i podkoszulki.
Kuchnia działa od poniedziałku do piątku. Zupy są wydawane od godziny 11.30.
Pomoc organizowana jest także w parafiach diecezji tarnowskiej. Wolontariusze Caritas chcą pomóc przed świętami swoim podopiecznym i podarować im paczki żywnościowe. W gronie potrzebujących są chorzy, bezdomni, starsi, rodziny wielodzietne. W sklepach regionu były prowadzone zbiórki żywności. Kartki z życzeniami przygotowali uczniowie ze Szkolnych Kół Caritas.
