Zobacz zdjęcia:
W 82. rocznicę tragicznych wydarzeń, w Starej Wsi koło Limanowej oddano hołd 19 mieszkańcom ziemi limanowskiej i sądeckiej, którzy zostali tam rozstrzelani przez Niemców podczas II wojny światowej. Zakładników Gestapo przywieziono na egzekucję z Krakowa.Tragiczne wydarzenia miały miejsce w Środę Popielcową w lutym 1944 roku. Jak powiedział Karol Wojtas, historyk i regionalista z Limanowej, zbrodnia była dokładnie przemyślana.
– Niemcy wykonali tę egzekucję, aby zastraszyć mieszkańców Starej Wsi. Pierwotnie zaplanowali ją wykonać na podwórkach przy pobliskich domach, ale gospodarzom, ze względu na to, że w domach były małe dzieci, udało się wyprosić to, aby przeprowadzić egzekucję w innymi miejscu.
– Ta pamięć nas łączy – powiedział ks. Mariusz Nosal, proboszcz parafii św. Józefa Rzemieślnika w Starej Wsi, który odmówił modlitwę za dusze zmarłych.
– Kultywowanie tradycji tutejszych spotkań, wspólna modlitwa i przekazywanie potrzebnych informacji na ten temat są bardzo potrzebne. Zauważyłem, że nasi parafianie identyfikują się z tymi ofiarami. Dzieci ze szkoły tu przychodzą podczas różnych patriotycznych okazji pomodlić się, złożyć wiązanki kwiatów, zapalić znicze.
Tym razem też wspólnie modliła się grupka mieszkańców Starej Wsi i społeczników z Limanowej. Wyrażali nadzieję, że w przyszłości po pomnikiem spotkają więcej osób, które pojawią się tu nie tylko z okazji patriotycznych świąt, ale również w lutową rocznicę tego wydarzenia. Jaką mieli intencję przychodząc pod pomnik?
– Chciałem się pomodlić za Tych, którzy byli tu rozstrzelani.
– Ważne jest, aby pamiętać o tych lokalnych wydarzeniach i te informacje przekazywać, aby młode pokolenie miało świadomość tego, co się tutaj podczas II wojny światowej wydarzyło.
– Chodzi o to, żeby młodzież, której tu dzisiaj właściwie nie ma, pamiętała. Mieszkańców też jest mało, a szkoda, bo powinniśmy pamiętać o naszych przodkach i o tym, co się przed laty wydarzyło, aby się nie powtórzyło.
– Obecnie dalej szukamy wszystkich osób spokrewnionych z rozstrzelanymi tutaj Polakami.
Część osób już udało się znaleźć. Na przykład pana Mirosława Górskiego, wnuka jednej z ofiar, Władysława Górskiego. Jak mówi, przez lata we Wszystkich Świętych nie odwiedzał grobu dziadka, bo nie wiedział, gdzie jest pochowany.
– Zawsze z moją rodziną obchodziliśmy to święto tutaj, a dzięki tym panom udało mi się odnaleźć grób i dowiedzieć coś więcej o moim dziadku. Tę historię mogę z kolei przekazać moim dzieciom, żeby ta prawda nie została w żadne sposób zatarta, ani zniekształcona.
Dziadek pana Mirosław, jak i pozostałe ofiary egzekucji najpierw zostały pochowane przez mieszkańców Starej Wsi właśnie na miejscu egzekucji, czyli przy drodze. Później ich szczątki przeniesiono na kwaterę wojenną na cmentarz parafialnym w Limanowej, gdzie spoczywają do dzisiaj wraz z ofiarami innych niemieckich egzekucji z II wojny światowej.
Jak się okazuje w transporcie z Krakowa do Starej Wsi był też 20 zakładnik, Jan Małek. Niemcy nie wiedzieli, że nie udało im się go śmiertelnie postrzelić. Po odejściu katów wyczołgał się z pod ciał i udało mu się doczołgać do rodziny w sąsiedniej wsi. To on był później jednym z głównych inicjatorów powstania pomnika na miejscu tragedii w latach 60-tych i organizował przy nim rocznicowe spotkania.
Po jego tragicznej śmierci w latach 80-tych pamięć o wydarzeniach nieco wygasła, ale od czasu odnowienia pomnika, do czego przyczynili się historycy z Limanowej, od kilku lat miejsce znów jest rozpoznawalne. Tuż obok stoi też pamiątkowa tablica historyczna, wyznaczająca punkty na mapie partyzanckiego szlaku śladami Armii Krajowej.














