– To jest działanie na szkodę naszych dzieci – w taki sposób poseł Prawa i Sprawiedliwości Józefa Szczurek-Żelazko skomentowała zapowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczące edukacji zdrowotnej w szkołach.
Temat ponownie wywołuje polityczne emocje, po tym jak szefowa resortu edukacji Barbara Nowacka jednoznacznie zadeklarowała, że chce, aby edukacja zdrowotna stała się przedmiotem obowiązkowym. 'Mam nadzieję, że nie będzie awantury’ – powiedziała szefowa MEN, zaznaczając, że ostateczna decyzja zapadnie do końca marca.
Tymczasem poseł PiS Józefa Szczurek-Żelazko w programie Słowo za Słowo na antenie RDN Małopolska podkreśliła, że jej ugrupowanie nie poprze takich zmian.
– My nie możemy się zgodzić na to, żeby taka deprawacja młodzieży i wprowadzanie lewackich ideologii do szkoły miało miejsce. To jest działanie na szkodę naszych dzieci i my nie będziemy udawać, że nic się nie stało. Wiadomo było już w tamtym roku, że tylko i wyłącznie w okresie wyborczym -przy wyborach prezydenckich, wycofano się z obowiązkowego tego przedmiotu w szkołach. Natomiast wiadome było, że będą chcieli na siłę to wprowadzić. Liczymy tutaj na rodziców, bo to rodzice powinni decydować o zakresie treści przekazywanych dzieciom w szkołach.
Edukacja zdrowotna budzi emocje głównie ze względu na moduł dotyczący zdrowia seksualnego. Środowiska konserwatywne oskarżają resort o próbę 'seksualizacji” dzieci i młodzieży.
Ministerstwo nie wyklucza zmian w podstawie programowej, tak aby od nowego roku szkolnego przedmiot mógł być realizowany jako obowiązkowy.
Przypomnijmy, że w marcu ubiegłego roku edukacja zdrowotna została wprowadzona jako przedmiot nieobowiązkowy. Obecnie uczestniczy w niej około 30 proc. uczniów.














