Są środki dla tarnowskiego żużla, ale najpierw musi być licencja. Samorządowcy o przyszłej współpracy z Unią Tarnów

fot. zdjęcie ilustracyjne / archiwum RDN

W budżecie Małopolski zapisano środki, które mogą trafić do Unii Tarnów, jednak warunkiem jest uzyskanie licencji na start w Krajowej Lidze Żużlowej. Tak o potencjalnej przyszłej współpracy województwa ze spółką żużlową mówi radny Sejmiku Województwa Małopolskiego Józef Gawron.

Jak tłumaczył na antenie RDN, współpraca miałaby się odbywać na podobnej zasadzie, jak w minionym sezonie – m.in. poprzez ekspozycję logotypu Małopolski.

-Obiecałem to kibicom tarnowskiego żużla, że województwo nie opuści tego klubu. Mój upór przyniósł efekt. Ja swoją poprawkę wycofałem, ponieważ zarząd wprowadził poprawkę do projektu budżetu, zwiększając pulę środków na promocję województwa w zawodach sportowych. Tam są zwiększone środki i wpisana jest promocja sportu motorowego, w obecności logotypu województwa na meczach żużlowych, czyli województwo ma zabezpieczone środki, żeby jakiś pakiet reklamowy zakupić.

Józef Gawron zaznacza jednak, że województwo musi mieć gdzie się promować – zakupienie usług reklamowych jest uzależnione od przyznania Unii Tarnów licencji startowej na nadchodzący sezon.

-Do 1,5 miliona złotych na sport żużlowy, ale muszę zaznaczyć, że to, jakie będą kwoty i jaki pakiet reklamowy województwo zakupi, to z jednej strony kwestia negocjacji, które klub teraz powinien poprowadzić, przedłożyć ofertę. Po drugie, żeby w ogóle uzyskać licencję i wystartować, żeby było gdzie się promować. Jak nie będzie meczów żużlowych to w ogóle nie ma tematu.

W pierwszej połowie grudnia Polski Związek Motorowy odmówił przyznania licencji Unii Tarnów. Klub złożył odwołanie, na które PZM jeszcze nie odpowiedział.

Wiadomo, że jednym z warunków uzyskania licencji jest dostęp do stadionu sportowego, a Unia dzierżawiła Jaskółcze Gniazdo od miasta – właściciela obiektu. Prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny podkreślał w Radiu RDN Małopolska, że dzierżawa stadionu także w tym roku jest możliwa, ale tylko po uregulowaniu spraw wewnętrznych spółki i po spłacie zaległości finansowych wobec miasta.

-Jeszcze z poprzednim zarządem spółki, prezesem Kędziorą, postawiliśmy pewien jasny warunek: musimy mieć czystą kartę w relacjach spółka (dzierżawca) – miasto (właściciel). Jeżeli będą nowe władze mieć legitymację potwierdzoną w KRS, że mają zdolność do czynności prawnych w imieniu spółki, to te kwestie będą regulowane. Miasto nie chce przeszkadzać, natomiast wiemy też, jakie są problemy wokół spółki. Przyglądamy się temu, ale nie jesteśmy ani udziałowcem, ani stroną.

Prezydent zaznaczył też, że w obecnym stanie Jaskółcze Gniazdo nie może służyć do uprawiania żadnej innej dyscypliny sportu, dlatego dzierżawa obiektu spółce żużlowej jest w interesie miasta.

-Wiemy, że kibice i żużlowcy liczą, że w Tarnowie ten żużel się odrodzi. W jaki sposób, która ścieżka jest najwłaściwsza – to już zależy od działaczy żużlowych.
(Red:)-Miasto nie jest stroną, ale jest właścicielem obiektu, więc czy będzie w ogóle chciało współpracować w kolejnych latach?
-Obiektu, który do niczego innego, na dzisiaj, nie może służyć, jak tylko do rozgrywek żużlowych.

Są jednak plany, by Jaskółcze Gniazdo zyskało nowe funkcje, jednak konieczny byłby remont głównej płyty stadionu. Miasto zamierza aplikować o dofinansowanie do programu 'Sportowa Małopolska’ .

Jak ocenia prezydent Jakub Kwaśny, na głównej płycie mogłoby mieścić się boisko treningowe dla piłkarzy lub np. drużyny futbolu amerykańskiego.

W sprawie aktualnej sytuacji próbowaliśmy skontaktować się z klubem żużlowym, jednak pod wskazanym numerem spółka nie odbiera telefonu. Na stronie internetowej klubu nie ma także informacji, kto obecnie pełni funkcję prezesa zarządu spółki, po zwolnieniu w listopadzie z tego stanowiska Artura Kędziory.

Exit mobile version