Mieszkańcy Dębiny Zakrzowskiej pod Wojniczem nie dowierzają, że po raz drugi będą mierzyć się z podobnym problemem jak przed kilkoma miesiącami.
W obrębie miejscowości drugi inwestor chce wybudować dom pogrzebowy ze spopielarnią zwłok, kilkadziesiąt metrów od lokalizacji, która spotkała się ze stanowczym protestem.
Mieszkańcy nie kryją oburzenia, że kolejny przedsiębiorca nie liczy się z ich stanowiskiem.
-Taka malutka wioska, a takie coś u nas. Szok, szok. Pierwsze, co mi się nasunęło, to myśl, ze Polak Polakowi może coś takiego zrobić.
-Już pierwsza inwestycja była dla nas wielkim szokiem. Myśleliśmy, że wygramy tę sprawę. Kiedy dowiedzieliśmy się, że w starostwie został złożony drugi wniosek, dwie działki dalej, to jest dla nas totalny szok, że ktoś nie liczy się z mieszkańcami, ani z tym, że protestowaliśmy.
-Duże zdziwienie, że po takim nagłośnieniu sprawy pierwszego krematorium, nie minęły może dwa miesiące od protestów, a ktoś odważnie bierze się za budowę drugiego krematorium.
Wniosek o wydanie pozwolenia na budowę został złożony w Starostwie Powiatowym w Tarnowie przez przedsiębiorcę z branży budowlanej. W Gminie Wojnicz zwołano dzisiaj (13.01.) w tej sprawie posiedzenie wspólne miejskich komisji.
Jak tłumaczy burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk, działka usytuowana jest bezpośrednio przy obwodnicy, dlatego inwestor, chcąc wybudować zjazd z drogi, nie musiał w tej sprawie zwracać się do gminy, a do Zarządu Dróg Wojewódzkich.
-Jest to już drugi przypadek w niedalekim czasie. Rozmawialiśmy, jak to możliwe, jak do tego doszło. Okazało się, że to działka usługowa, a zjazd z obwodnicy. O ile poprzedni inwestor wystąpił do gminy o zjazd z drogi gminnej, to ten z gminą w ogóle nie rozmawiał, ponieważ zjazd do jego działki miałby być z drogi wojewódzkiej, obwodnicy Wojnicza.
Burmistrz przyznał, że komisje nie podjęły dzisiaj żadnej decyzji, ponieważ radni mają ograniczone informacje – postępowanie w sprawie pozwolenia na budowę toczy się przed Starostwem Powiatowym.
-Co ktoś z jakąś inwestycją wystąpi na działkę, to nie będziemy za każdym razem zwoływać komisji urbanistycznej czy podejmować uchwałę o zmianie planu przestrzennego zagospodarowania. Zobaczymy, jaki będzie rozwój sytuacji i wtedy będziemy działać. Ze starostwa nie mamy żadnych informacji jak to wygląda, czy wniosek jest prawidłowy, czy są jakieś uchybienia. Radni będą musieli chwilę poczekać, aż sytuacja ujrzy światło dzienne ze starostwa, czy starostwo da pozwolenie czy odmowę.
Sytuacja tym razem nieco różni się od poprzedniej, ze względu na strony postępowania. We wcześniejszym przypadku, inwestor podzielił teren na mniejsze działki w taki sposób, by nie było obowiązku informowania o planach właścicieli sąsiednich działek. Ostatecznie, decyzją starostwa, sąsiedzi i tak zostali włączeni w postępowanie.
Jak mówi Tadeusz Bąk, w przypadku nowego inwestora, sąsiedzi od razu stali się stronami sprawy.
-Widzimy, że takiego manewru nie było. Tutaj będą strony włączać się w tę inwestycję. Nie było takiego podzielenia działek, jak to miało miejsce w przypadku pierwszej inwestycji. Zobaczymy, na razie zachowujemy spokój i obserwujemy rozwój sytuacji.
W przypadku pierwszego inwestora w Dębinie Zakrzowskiej, Starostwo Powiatowe już dwukrotnie wydawało decyzje odmowne do wniosku o pozwolenie na budowę. Gmina przystąpiła do wprowadzenia zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, by uniemożliwić budowę spalarni zwłok na tym terenie.
Okazuje się jednak, że zmiany mają objąć jedynie obszar ograniczony do kilku działek, natomiast drugi inwestor chce wybudować krematorium około 100 metrów dalej, poza terenem, co do którego mają zostać wprowadzone zmiany w planie zagospodarowania.
Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego zmiany w dokumentach nie dotyczą miejscowego planu dla całej gminy lub choćby terenów w sąsiedztwie wszystkich zabudowań mieszkalnych.
-Plan zagospodarowania przestrzennego dla działek z pierwszym krematorium został bardzo minimalnie ujęty. To dwie działki obok już ten plan nie działa? Niedowierzanie, że wydajemy takie pieniądze, a dwie działki dalej już można stawiać, ten plan nie obowiązuje. Tyle się teraz zmieniło, że wcześniej miało to powstać przed domami, a teraz powstanie za domami. Co to zmienia?
-To jest w miejscu, gdzie jest gęsta zabudowa. Każdy, wstając codziennie rano, będzie widział krematorium przed własnymi oknami.
Według prawa, Starostwo Powiatowe ma 65 dni na rozpatrzenie wniosku o pozwolenie na budowę. Dokumenty wpłynęły do urzędu 30 grudnia.
