W ten weekend będzie można spać o godzinę dłużej. To za sprawą zmiany czasu z letniego na zimowy. W nocy z soboty na niedzielę (24-25.10) przesuniemy zegarki z 3.00 na 2.00. Jaki ma to wpływ na mieszkańców regionu, rozkłady pociągów i tych, którzy 'czasem’ zajmują się zawodowo?
Chociaż zyskujemy godzinę snu, sądeczanie różnie reagują na kolejne przestawianie zegarków.
– Nie wiem, czemu mają służyć takie zmiany. Powinni ustalić jeden czas i zostawić. Miało się już nie zmieniać parę razy. Niepotrzebna zadyma na ten temat. Jak mądrzy tam gdzieś ustanowili, że nie trzeba, to nie trzeba. Nie wiem, dlaczego to powraca i powraca – mówią oburzeni sądeczanie.
– Ja uważam, że jak jest zmiana na godzinę dłużej, to może być. Na wiosnę już co innego – dodaje inna mieszkanka regionu.
– Dla mnie są na przykład, jest to bez różnicy. Jak co roku. Teraz jestem na emeryturze, więc nie muszę wstawać wcześnie do pracy – mówią kolejni przechodnie.
W całej Unii Europejskiej od kilku lat toczy się właśnie taka dyskusja – nad rezygnacją z przestawiania czasu. Decyzji jednak nie ma.
Mieszkańcy regionu przestawiają więc wciąż zegarki. Czasem nawet ręcznie. Jak mówi zegarmistrz Jan Dobrzański z Nowego Sącza, po każdej zmianie czasu do jego zakładu ustawia się kolejka osób, którym trzeba w tym pomóc. Z reguły są to osoby starsze, ale moda na analogowe zegarki zaczyna wracać także wśród młodego pokolenia.
Zegarmistrz podkreśla, że zmiana czasu z letniego na zimowy oznacza dla niego pełne ręce roboty.
– W zakładzie muszę poprzestawiać też wcześniej to wszystko, żeby to miało ręce i nogi, bo ludzie w niedzielę przychodzą, patrzą, zegar nie tak. I upominają. A druga rzecz znowu, że zaczyna mi przychodzić coraz więcej, przeważnie emerytów i proszą „Panie Jasiu, niech mi pan przestawi zegarek, bo się boję, że uszkodzą przy cofaniu zegarka do tyłu„. Nie wszystkie można cofać, trzeba wiedzieć pod względem techniki, które, co i jak. Tak koło 20-30 osób mam w poniedziałek czy wtorek. Bez nerwu. Trzeba na spokojnie wszystko i trzeba ludziom to tłumaczyć.
Jan Dobrzański od lat ustawia też zegar na wieży nowosądeckiego ratusza. Przy zmianie wiosennej cała praca trwa przez około 10 minut. Jesienią spawa jest bardziej skomplikowana.
– Trzeba o tej drugiej w nocy iść i posiedzieć tę godzinkę, żeby ten czas cofnąć. No niestety, 1896 rok produkcji, to mówi za siebie. Trzeba obsługiwać się delikatnie, z uczuciem i wiedzieć jak. Przesunięcie wskazówek mogłoby źle wpłynąć na zegar. Można by było uszkodzić mechanizm. Przychodzę sobie w nocy, otwieram ratusz, zrobię co swoje i do domu spać. Trzeba będzie zatrzymać i poczekać godzinę. Tak, najbezpieczniej.
Godzinę czekać będą też pociągi. PKP Intercity zatrzyma je na najbliższej stacji, aby utrzymać zgodność z planowanym rozkładem jazdy. W rzeczywistości podróż tej nocy będzie więc też o godzinę dłuższą.
Noc z soboty na niedziele (24-25.10) będzie też szczególna dla osób wykonujących obowiązki służbowe na nocnej zmianie. O godzinę dłuższe dyżury będą mieć m.in. lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, strażacy, policjanci, ale też m.in. pracownicy stacji benzynowych, ochrony czy fabryk.
