O krok od utraty pieniędzy. Kobieta, do której zadzwonili oszuści, opowiada RDN Małopolska jak wyglądała rozmowa

zdjęcie ilustracyjne / policja.pl

Mieszkanka Skrzyszowa niemal została okradziona przez oszustów. Gdy odebrała podejrzany telefon, zachowała zimną krew i próbowała poznać metodę naciągaczy. Kobieta, która pracuje w jednym ze sklepów w Tarnowie, zrelacjonowała historię reporterowi RDN Małopolska.

Jak opowiadała chcąca zachować anonimowość kobieta, telefon zadzwonił niedługo po otwarciu sklepu.

-Przed godz. 10:00 zadzwonił pan z numeru stacjonarnego z Krakowa, numer się wyświetlał. Bardzo miły głos, w okolicy 30-35 lat. Polak, nie miał wschodniego akcentu. Oznajmił mi, że nastąpiła próba wyłudzenia kredytu, właściwie to że kredyt został już wypłacony na kwotę 43 tys. zł i pytał, czy ja brałam taki kredyt.

Kobieta wiedziała, że nie ma możliwości zaciągnięcia kredytu bez jej wiedzy, ponieważ miała zastrzeżony numer PESEL. Gdy jednak odebrała telefon w takiej sprawie, postanowiła kontynuować rozmowę by dowiedzieć się, w jaki sposób działają oszuści.

-Znał moje dane, miejsce zamieszkania, wiedział gdzie mieszkam, zwracał się do mnie po imieniu. Moją podejrzliwość wzbudziło to, że ja mam zastrzeżony PESEL. Wiedziałam, że bez tego numeru sobie nie poradzą, byłam o to spokojna. Z ciekawości ciągnęłam tę dyskusję, żeby dowiedzieć się, w jaki sposób będzie próbował skierować mnie na wypłacenie pieniędzy czy zlecenie przelewu. Zadawał dużo pytań związanych z bankowością, na przykład czy udostępniałam komuś swoje dane, albo czy ktoś miał możliwość za mnie zaciągnięcia kredytu.

Jak relacjonuje mieszkanka Skrzyszowa, rozmowa z oszustem urwała się, gdy do sklepu weszła klientka. To spłoszyło przestępcę, który oczekiwał, że rozmowa odbędzie się bez świadków.

-Odebrałam ten telefon w pracy. Weszła klientka, powiedziała 'dzień dobry’, na co ja odpowiedziałam. Pan wtedy się spłoszył. Powiedziałam, żeby chwilę zaczekał, ale kiedy ona weszła to rozmowa została przerwana. Wcześniej pytał, czy jestem sama, czy mogę się udać do pomieszczenia, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał. Myślę, że to było bardzo blisko tych czynności końcowych, żeby przekonać mnie do jakiejś wypłaty.

Kobieta podkreśla, że pomysłowość oszustów nie zna granic – tworzą oni atmosferę pełną napięcia i nagłego zagrożenia utratą pieniędzy, której łatwo jest ulec. Jednocześnie, podając się za pracowników banku lub ekspertów od cyfrowego bezpieczeństwa, podpowiadają rozwiązanie, które może doprowadzić do prawdziwej utraty pieniędzy.

-Bardzo łatwo jest się nabrać. To naprawdę nie ma znaczenia, czy ktoś ma lat 70, 80 czy 25. Wtedy są takie emocje, że nie działamy racjonalne. Jeśli ktoś nie miał z tym styczności to może sobie myśleć, że ludzie się nadal naciągają, a to przecież już tyle czasu trwa. No trwa i będzie trwać, bo kiedy odbiera się taki telefon, to człowiek działa na wysokiej adrenalinie i nieraz da się nabrać.

Policja regularnie przypomina, by w sytuacjach, gdy odbieramy telefon z informacją o zagrożeniu naszych pieniędzy w banku lub o zaciągnięciu kredytu na nasze dane, zachować szczególną ostrożność. Oszuści mogą podawać się za członków rodziny, policjantów, prokuratorów, ale także pracowników banku.

O każdym takim przypadku należy zawiadomić służby.

Exit mobile version