Nie milkną echa problemów z niewypłaconymi świadczeniami dla szpitali przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
O zalegających rachunkach mówiła na antenie Radia RDN Małopolska dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie.
Anna Czech przyznaje, że NFZ zapłacił tylko częściowo za świadczenia limitowane. Wciąż jednak jest długa lista rzeczy, które nie zostały rozliczone.
– Mamy szereg takich świadczeń, np. podawanie leków w programach lekowych, w tym onkologii, to jest kwota ponad 11 mln zł, czyli zapłacił za sam lek, a za to, że lekarz bada, jest porada, pielęgniarka pracuje, że pobyt na oddziale, za to fundusz na razie nie zapłacił. Za radioterapię paliatywną też nie zapłacił, to jest kwota 6 mln zł, to jest bardzo dużo, za rehabilitację też nie zapłacił na kwotę ponad milion siedemset tysięcy złotych. To wszystko złożyło się kwotę 23 mln zł, przy czym bardzo się pilnowaliśmy, żeby w ryczałcie nie wykonywać tych przekroczeń.
Szpital nie ma żadnej informacji od Narodowego Funduszu Zdrowia, czy te zaległości w ogóle zostaną uregulowane.
Od 1 kwietnia NFZ wprowadził też niższe stawki za nadwykonania w badaniach diagnostycznych. Przykładowo za tomografię czy rezonans wykonane ponad limit Fundusz ma zapłacić połowę kwoty, a za endoskopię pokryje 60 procent kosztów. Nowe zasady nie obejmą m.in. dzieci i młodzieży do 18 lat, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO oraz programu profilaktyki raka jelita grubego.
Anna Czech tłumaczy, że ma związane ręce, bo jako dyrektor publicznego szpitala, musi dostosować się do tych zmian, co najbardziej uderzy w pacjenta.
– Będziemy mieć ogromne problemy, bo jest wielu pacjentów, którzy chcą się leczyć, a my nie będziemy mogli tego robić w takim czasie, jak pacjenci tego oczekują. Pacjenci, którzy mają chorobę onkologiczną, u których następuje jakieś załamanie zdrowia lub mają pilną operację czy pilny pobyt, na pewno będą przyjmowani, a ci, którzy są do zabiegów planowych, po prostu będą musieli czekać w kolejce.
Skutkiem takiej decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia będzie znaczne wydłużenie kolejek. Placówki medyczne, chcąc uniknąć strat, wstrzymują zapisy lub przesuwają terminy oczekiwania. Eksperci biją na alarm, że takie działania pogorszy stan zdrowia tych, dla których szybka diagnoza jest kluczowa, szczególnie w przypadku pacjentów onkologicznych i w efekcie pogorszy wyniki leczenia.
Tomograf i kolonoskopia tylko dla bogatych? NFZ tnie finansowanie badań diagnostycznych
