Awaria pociągu miała być przyczyną problemów pasażerów, którzy tuż po świętach wielkanocnych chcieli dostać się koleją z Sądecczyzny w stronę Krakowa. Jeden z kursów był obsługiwany przez pojedynczy skład, co miało spowodować ogromny tłok. Spółka Polregio po 2 dniach oczekiwania na odpowiedź wyjaśniła nam okoliczności tej sytuacji.
Chodzi o obsługiwany przez spółkę Polregio pociąg Dolina Popradu z Krynicy-Zdroju do Krakowa Głównego. Jak wynika z relacji pasażerów, we wtorek 7 kwietnia, już w Nowym Sączu wjechał on na peron o godz. 15.39 przeładowany. Nie chodziło jedynie o brak miejsc siedzących i stojących, ale również o ścisk, który powodował brak komfortu i mógł też być niebezpieczny.
Na kolejnych stacjach, jak na przykład w Grybowie było tylko gorzej, a pasażerowie nie mogli spokojnie wejść do składu.
Sytuacja była o tyle zaskakująca, że w każde inne dni w tygodniu relacja ta jest obsługiwana przez dwa łączone składy, a w dzień, w którym do stolicy Małopolski wracały rzesze studentów, było na odwrót.
Jak tłumaczy przewoźnik, czyli spółka Polregio, stało się tak z przyczyn technicznych. Bezpośrednio przed wyruszeniem pociągu w trasę doszło do awarii jednego z pojazdów łączonego składu, który pierwotnie był przygotowany do jazdy. Spółka nie chciała całkowicie odwołać kursu i zdecydowano się na jego obsługę jednym zespołem trakcyjnym, co miało być korzystniejszym wyjściem.
Pociąg Dolina Popradu miał być jedynym tego dnia, który był realizowany mniejszym składem.














