Kolejny dzień procesu bp. Andrzeja Jeża. Przed Sądem Rejonowym w Tarnowie zeznawali dziś (25.03.) przedstawiciele Sądu Diecezjalnego w Tarnowie, w tym obecny delegat biskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży.
Pierwszy z duchownych przesłuchiwanych tego dnia przedstawiał przed sądem swoją rolę jako notariusza lub asesora w procesach karnoadministracyjnych.
Jak sam przyznawał, najczęściej zajmuje się sprawami o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ksiądz odnosił się ogólnie do praktyki prowadzenia spraw przed Sądem Diecezjalnym.
Jak zeznał duchowny, w postępowaniach wstępnych, mających ustalić prawdopodobieństwo czynów zabronionych, biskup diecezjalny nie uczestniczy. Delegowany do gromadzenia materiału ksiądz przedstawia ordynariuszowi całość materiału, który jest następnie przesyłany do Watykanu. W sprawach dotyczących czynów zabronionych wobec nieletnich, Stolica Apostolska zastrzega sobie decyzję w zakresie wszczęcia postępowania karnoadministracyjnego, które ma dokładnie sprawdzić wcześniejsze przypuszczenia.
Kolejnym świadkiem był emerytowany ks. Edward Gabryel. Duchowny, od 1991 roku, przez ponad 20 lat, był sędzią Sądu Diecezjalnego w Tarnowie. W 2012 roku był asesorem (pomocnikiem sędziego) w procesie karnoadministracyjnym byłego księdza Stanisława P.
Jak zeznał przed sądem ks. Gabryel, sprawy dotyczące molestowania nieletnich zawsze były przyznawane doświadczonym sędziom.
-Biskup takie sprawy daje doświadczonemu sędziemu, młodemu nie daje. Ten przepis powiadomienia organów ścigania – prokuratury czy sądu powstał w 2017 roku. Te przepisy się wtedy zmieniły. Jeśli biskup się dowie, to najpierw zgłasza to do sądu i prokuratury, a potem jest proces diecezjalny. Tak biskupi robią w diecezjach.
Zeznania emerytowanego księdza potwierdzał także kolejny świadek, którym był delegat biskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży.
Jak opisywał duchowny, który zajmuje się przyjmowaniem zgłoszeń i prowadzeniem wstępnych postępowań, na polecenie biskupa osobiście zgłasza organom ścigania wszystkie przypadki czynów zabronionych wobec nieletnich.
-Jest mi wstyd za księży. Nie wszyscy jesteśmy tacy. Jest mi wstyd że mogę na swojej drodze spotykać takich kapłanów. Wystarczy jeden, żeby wyrządził ranę Kościołowi, ludziom i dzieciom. – powiedział przed Sądem duchowny.
Delegat podkreślał, że na podstawie obowiązujących obecnie przepisów, służby otrzymują zgłoszenie nawet kilka dni przed tym, jak o sprawie dowie się biskup diecezjalny. Dopiero po zgłoszeniu sprawy organom ścigania, ordynariusz podejmuje decyzję o zawiadomieniu Stolicy Apostolskiej.
Ksiądz zwracał też uwagę, że do odpowiednich służb trafiają też sprawy niepochodzące bezpośrednio ze zgłoszeń ofiar wykorzystywania seksualnego, ale także takie, które wyjdą na jaw w Sądzie Diecezjalnym np. w toku procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Zaznaczał, że od grudnia 2019 roku w sprawach dotyczących nadużyć wobec nieletnich, papież Franciszek zniósł tajemnicę papieską. Na tej podstawie, przyjmowane przez delegata lub w sądzie diecezjalnym zeznania są też przekazywane do prokuratury. Duchowny podkreślił, że przed tą decyzją papieża, za naruszenie lub złamanie sekretu papieskiego, kapłanom groziły sankcje kanoniczne.
Obrona biskupa Jeża dopytywała m.in. w kontekście nadużyć seksualnych Stanisława P. na terenie Ukrainy, czy zdarzały się sprawy, w których pojawiała się kwestia tzw. podwójnej jurysdykcji – kiedy ksiądz inkardynowany do diecezji tarnowskiej dopuszczał się jakichkolwiek przestępstw na terenie innego kraju, np. w trakcie posługi misyjnej.
Delegat opisał przypadki z Niemiec i Anglii, gdzie dwóch księży dopuściło się przestępstw, i mimo że byli oni przypisani do diecezji tarnowskiej, to wyjaśnianiem tych spraw zajmowały się tamtejsze diecezje oraz organy ścigania, a biskup tarnowski był jedynie informowany o rezultacie.
Ostatnim z przesłuchiwanych tego dnia księży-sędziów Sądu Diecezjalnego był kapłan, który w 2019 roku prowadził postępowanie wstępne wobec Stanisława P. Jak zeznał, sprawa rozpoczęła się, gdy diecezja tarnowska otrzymała dokumenty z Ukrainy na temat czynów zabronionych, których Stanisław P. miał się dopuścić na terenie jednej z tamtejszych diecezji.
Duchowny wskazywał, że dokumentacja zawierała braki w tłumaczeniu z języka ukraińskiego na polski, a ze względu na wciąż funkcjonującą wówczas tajemnicę papieską, nie było możliwości zlecenia tłumaczenia przysięgłego.
Ksiądz zeznał, że po przeprowadzeniu dochodzenia wstępnego, dokumentację zwrócił do kancelarii Kurii Diecezjalnej, wraz z kilkuzdaniową opinią na ten temat. Podkreślił jednocześnie, że postępowanie nie wykazało pewności co do wieku pokrzywdzonych czy ich personaliów.
Duchowny prowadził także dochodzenie wstępne w sprawie byłego księdza Tomasza K. Spotkał się z dwiema osobami, które zgłosiły się jako pokrzywdzone, a także rozmawiał online z trzecią osobą. Przesłuchał również Tomasza K., który do części nieobyczajnych zachowań się przyznał, lecz zaprzeczał dopuszczeniu się czynów zabronionych wobec nieletnich poniżej 15 roku życia.
Ksiądz zakończył dochodzenie w kwietniu 2020 roku. Wszczęto jednak kościelne postępowanie karnoadministracyjne, ze względu na fakt, że pokrzywdzeni nie mieli ukończonego 18. roku życia. Tomasz K. został w nim ukarany karą kościelną.
Postępowanie wykazało jednak podejrzenie, że pokrzywdzeni, wbrew wcześniej uzyskanym zeznaniom, mogli w chwili popełnienia czynu zabronionego nie mieć ukończonego 15. roku życia, toteż niezwłocznie po uzyskaniu takiej informacji pod koniec 2021 roku, bp Jeż polecił zgłoszenie sprawy organom ścigania. To jedna ze spraw, w których prokuratura zarzuciła biskupowi zbyt późne zawiadomienie organów ścigania, do której odnosił się podczas pierwszej rozprawy słowami, że „gdyby nie dokonał tego zgłoszenia, nie byłoby całego procesu”.
Kolejna rozprawa została zapowiedziana na 15 kwietnia. Mają na niej zostać podjęte decyzje o terminach kolejnych rozpraw, po rozpatrzeniu wniosków dowodowych obrony.
