Proces ws. bp. Andrzeja Jeża. Zeznania byłego kanclerza kurii

’Biskup nie ingeruje we wstępne dochodzenia, prowadzone w jakiejkolwiek sprawie’ – powiedział dzisiaj (23.03.) przed Sądem Rejonowym w Tarnowie ks. Adam Nita.

Proboszcz parafii katedralnej, a w latach 2004-2014 kanclerz Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, zeznawał w sprawie biskupa Andrzeja Jeża.

Prokuratura zarzuca ordynariuszowi diecezji tarnowskiej, że zbyt późno zawiadomił organy ścigania o przypadkach dopuszczenia się czynów zabronionych wobec małoletnich przez podległych mu dwóch księży.

Od początku procesu, obrona biskupa Jeża utrzymuje, że służby otrzymały zawiadomienie niezwłocznie po uzyskaniu rzetelnej wiedzy na temat przestępstw. Prokuratura twierdzi, że już moment zgłoszenia powinien być wystarczający do przekazania sprawy organom ścigania.

Ks. Nita, jako były kanclerz kurii zeznał, że na tak wczesnym etapie biskup nie bierze udziału w sprawie, a jedynie wyraża zgodę na przeprowadzenie czynności wyjaśniających.

-Takie dochodzenie wstępne ma wykazać, czy przestępstwo rzeczywiście miało miejsce. Jeżeli są na to dowody, czy jest duże prawdopodobieństwo, to sprawa, przypuszczam, musi być dalej podjęta, przekazana też Stolicy Apostolskiej. Delegat, który otrzymuje taką informację, pewnie to na nim spoczywa też obowiązek powiadomienia właściwych organów. Ksiądz biskup w dochodzenia wstępne nie ingerował, tylko polecał dogłębnie zbadać, ustalić, jakie są fakty. Nie słyszałem, żeby ksiądz biskup ingerował w dochodzenia wstępne, czy też sugerował delegatowi że ma prowadzić dochodzenie w takim czy innym kierunku.

Duchowny w swoich wyjaśnieniach tłumaczył też, że ustalenia dochodzenia wstępnego są podpisywane przez biskupa i pocztą dyplomatyczną przekazywane do Stolicy Apostolskiej, która wydaje decyzję o konieczności przeprowadzenia procesu karno-administracyjnego.

Dopiero ten proces ma na celu ustalenie, czy faktycznie doszło do popełnienia przestępstw.

Ks. Nita zwracał uwagę, że w diecezji tarnowskiej była też sprawa, w której po dochodzeniu wstępnym oskarżany ksiądz został odsunięty od czynności duszpasterskich.

Sprawa trafiła następnie do organów ścigania oraz do Kongregacji (obecnie Dykasterii) Nauki Wiary. Stolica Apostolska wydała wówczas zalecenia, by decyzję biskupa o zawieszeniu duchownego utrzymać w mocy, a proces karno-administracyjny według prawa kanonicznego przeprowadzić po ogłoszeniu wyroku przed sądem świeckim.

Po zeznaniach proboszcza parafii katedralnej, kolejnym świadkiem był lekarz psychiatra. Ze względu na zwolnienie specjalisty z tajemnicy lekarskiej, media i publiczność zostały wyproszone z sali rozpraw.

Trzecim świadkiem tego dnia był Stanisław P. – były ksiądz, który miał dopuszczać się molestowania kilkudziesięciu osób, w tym także na terenie Ukrainy. Mężczyzna stawił się w sądzie, jednak do sali rozpraw nie dotarł – jak przekazała sędzia Małgorzata Adamczyk, miał on zasłabnąć już w budynku, wezwano pogotowie ratunkowe.

Chociaż stan mężczyzny nie wymagał przewiezienia go do szpitala, to uniemożliwiał przesłuchanie w charakterze świadka. Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na 25 marca.

Exit mobile version