Pięć ton darów zawieźli Tarnowianie dla mieszkańców Chersonia na Ukrainie. Fundacja Zielona Przystań i Parafia w Krzyżu pomagają od początku wojny.
Przed świętami do parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chersoniu, gdzie proboszczem jest ks. Maksym Padlewski trafiły produkty żywnościowe i środki czystości, które zostaną przekazane osobom potrzebującym. Prezes Fundacji Zielona Przystań Jakub Słowik mówi, że sytuacja w Chersoniu jest trudna.
– W takich miejscach jak Chersoń, tam w zasadzie nikt nie pracuje. Oczywiście pracują wojskowi, policjanci, strażacy, natomiast takich prac normalnych tam nie ma. Ludzie trwają, czekają i nie wiedzą jak długo będą czekać w takim marazmie. Życie toczy się dalej. Byliśmy na porannej Mszy św., gdzieś w oddali było słychać, że wystrzeliwane są pociski, nie wiadomo gdzie spadną. Po Mszy wyszliśmy i dom obok płonął, bo uderzył w niego pocisk, a panie wybierały się na pielgrzymkę do miejscowości obok z okazji uroczystości św. Józefa.
Tarnowianie mieli ze sobą detektor dronów, żeby móc bezpiecznie dojechać do celu. Jak opowiadają, na ulicach widać wbite w ziemie pociski – grady, które nie eksplodowały. Jeden z pocisków spadł na pobliski dom.
– Jeździmy na Ukrainę od początku wojny, a teraz od jakiegoś czasu jeździmy do Chersonia. Tak źle jak teraz to nie było. Mieliśmy ryzykowną sytuację. Przy śniadaniu okazało się, że jeden z pocisków uderzył w dom, znajdujący się niedaleko nas. Mieszkaliśmy w budynku należącym do parafii. Tam już niejedna rakieta spadła, natomiast najgorsze są odłamki, które przebijają szyby, drzwi, ściany.
Tarnowianie zapowiadają, że nadal chcą pomagać mieszkańcom Ukrainy.
Więcej o wizycie w Chersoniu, Jakub Słowik opowie po 16.00 w Pulsie Regionu.
Posłuchaj wywiadu:
