Telefony komórkowe utrudniają skupienie w czasie lekcji i osłabiają relacje koleżeńskie na przerwach – twierdzą specjaliści.
Od września mają wejść przepisy, które uniemożliwią dzieciom korzystanie ze smartfonów podczas lekcji czy przerw.
Szkolna pedagog Marta Zawadzka popiera pomysł. Uważa, że takie ograniczenia wyjdą dzieciom na zdrowie.
-Telefony komórkowe w szkołach to jest plaga. To zamulacz mózgu, który młodzież nieustannie nosi ze sobą. To jest dla nich przedłużenie ręki. Jeśli chodzi o decyzję zakazującą używania smartfonów w szkołach podstawowych to jako pedagog jestem za. To powinno być już dawno wprowadzone. Zarówno rodzice jak i nauczyciele powinni walczyć z tym postępującym uzależnieniem.
Pedagog z Zespołu szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych w Tarnowie podkreśla, że smartfony wpływają przede wszystkim na efektywność nauki, jednak na tym nie kończy się ich szkodliwe działanie.
-Przede wszystkim brak skupienia na lekcji. Jeżeli jesteśmy skupieni na tym co ktoś napisał, albo co się pojawiło, jaka rolka została opublikowana czy zdjęcie to nie da się mieć podzielnej uwagi – albo jest lekcja, albo telefon. Poza tym cierpią relacje koleżeńskie. Ich przez długi czas w ogóle nie obserwowaliśmy. Nawet w naszej szkole w trakcie przerw na korytarzach była względna cisza, dlatego, że młodzi w większości siedzieli i patrzyli w ekrany smatfonów.
Według raportu 'Diagnoza Młodzieży 2026′, ponad 70 procent polskich nastolatków uważa, że są uzależnieni od telefonów.
Młodzi Tarnowianie, z którymi rozmawialiśmy mówią, że problem polega głównie na tym, w jaki sposób wykorzystywane są telefony.
-Często mam wyciszony w plecaku, ale nie wyciągam go. Jednak jakby coś się na przykład stało, wole mieć.
-Czasem ktoś używa kalkulatora, albo gra, ale najgorsze jest to, że robią zdjęcia na lekcji.
-Ja jestem za tym, żeby nie używać telefonu w szkole, bo to hamuje rozwój, ale też nie możemy popadać w skrajności
Pedagog Marta Zawadzka dodaje, że problemem jest również czas, jaki uczniowie spędzają przed ekranami po szkole.
-Treści, które przeglądają młodzi ludzie są bardzo krótkie i intensywne. Kilkadziesiąt czy kilkaset takich krótkich filmików władowanych do głowy młodego czy małego dziecka, prowadzi do ogromnego przebodźcowania. Na jednym ze szkoleń usłyszałam takie porównanie do kuchenki mikrofalowej. Długotrwałe używanie smartfona działa na mózg dziecka jak kuchenka mikrofalowa na podgrzewany produkt. Te wewnętrzne drgania, połączenia neuronalne, które, albo się pojawiają, albo się niszczą to jest po prostu nie do opisania.
Pedagog podkreśla, że używanie telefonów komórkowych ma realny wpływ na zdrowie i prawidłowy rozwój dzieci.
-Szkodliwy jest też wpływ migotania ekranu, którego my nie widzimy, ale nasz mózg to wyczuwa. Rodzaj długości fal świetlnych, który emitują ekrany smartfonów rozdrażnia, powoduje bezsenność, problemy ze skupieniem i uszkadza narząd wzroku.
Coraz więcej szkół już teraz wprowadza zakazy używania smartfonów. W niektórych placówkach uczniowie zostawiają je w szafkach na czas lekcji, jednak mogą swobodnie korzystać z nich na przerwach.
Ministerstwo Edukacji Narodowej kończy prace nad nowymi regulacjami. Zmiany miałaby obowiązywać od 1 września.
