Narodowy Fundusz Zdrowia ogranicza finansowanie badań diagnostycznych. Za kolonoskopię, gastroskopię, rezonans magnetyczny czy tomograf komputerowy wykonane ponad limit NFZ zapłaci tylko 40 procent całej kwoty.
Do tej pory badania wysokospecjalistyczne były rozliczane z opóźnieniem, ale w pełnej wysokości.
Szpitale i przychodnie biją na alarm.
Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. św. Łukasza w Tarnowie Anna Czech przyznała na antenie Radia RDN Małopolska, że w tej sytuacji jeszcze bardziej wydłużą się kolejki na badania, a to opóźni postawienie diagnozy.
– Fundusz niestety w tym roku zapowiedział, że 1/12, czyli trzeba realizować tylko i wyłącznie tyle punktów, ile zostało zakontraktowane, bo więcej pieniędzy nie będzie. Problemy mamy już na początku roku, ponieważ mamy przygotowane planowe przyjęcia, a pogotowie przywozi pacjentów z ostrymi zachorowania tylko do nas i to my musimy zaopatrywać, nie mówię o SOR-ze, bo do tego jest przeznaczony, ale szpitale nie chcą przyjąć od nas pacjentów, dlatego muszą być znów operowani u nas, kolejki się wydłużają. Przypuszczam, że te problemy będą narastały, za co już teraz przepraszam, ale naprawdę stojąc przed takim wyborem, najpierw musimy pomóc tym, którym potrzebna jest nagła i natychmiastowa pomoc.
Takiego posunięcia rządu nie rozumie była wiceminister zdrowia w rządzie Zjednoczonej Prawicy Józefa Szczurek-Żelazko. Poseł Prawa i Sprawiedliwości jest przekonana, że takie działania to jasny kierunek w stronę prywatyzacji szpitali.
– Ta władza w sposób jednoznaczny prowadzi do zadłużania szpitali, a później tak jak to było za poprzednich rządów Tuska, do ich komercjalizacji i tak naprawdę prywatyzacji ochrony zdrowia. Te świadczenia specjalistyczne będą dostępne tylko dla najbogatszych, którzy będą mogli sobie zapłacić w prywatnych gabinetach.
Parlamentarzystka nie zgadza się z takimi działaniami rządu. Podkreśla, że opieka medyczna powinna być bezpłatna dla pacjentów, którzy pracują i odprowadzają składki zdrowotne.
– Jak grzyby po deszczu powstają nowe podmioty prywatne, one w tej chwili mają bardzo dużo klientów, bo rzeczywiście część pacjentów, jeżeli ma problem, jest podejrzenie np. choroby nowotworowej, to oczywiście zapłaci każde pieniądze, żeby się szybko zdiagnozować czy też dostać się do odpowiedniego schematu leczenia. Resztkami sił będą szukali pieniędzy, będą się zapożyczali, żeby sfinansować te badania. To jest skandal, bo każdy z nas płaci składkę zdrowotną, odprowadza ją do do Narodowego Funduszu Zdrowia i z tego powinny być finansowane świadczenia publiczne.
Ograniczenia nie mają dotyczyć dzieci oraz pacjentów objętych szybką ścieżką onkologiczną (karta DILO). Problem polega na tym, że aby dostać kartę DILO, trzeba najpierw wykonać badania.
Pełni obaw są także sami pacjenci. Tarnowianie przyznają, że kolejki do specjalistów już są bardzo długie, a zapowiadane przez NFZ zmiany tylko to pogorszą.
– Od sześciu lat chodzę na tomografię, w czerwcu mam następną, nie wiem, co będzie.
– Teraz zapisałam się do okulisty, termin ma za dwa lata. Dłużej to już byłoby ciężko.
– Kolejki były, a teraz będą jeszcze większe. Jak nie ma pieniędzy, to nie ma podstawy, żeby to skrócić jakoś. Trzeba przyjąć taką pozycję, żeby się położyć, zadzwonić na 112 na pogotowie, zawiozą do szpitala, porobią wszystkie badania. To jest jedyne wyjście.
Józefa Szczurek-Żelazko prognozuje, że ta zmiana jeszcze bardziej obciąży SOR-y, na których wiele osób będzie liczyć na możliwość szybkiego wykonania badań, a tym samym postawienia odpowiedniej diagnozy na czas.
– To jest bardzo przykre, ale skutek może być taki, że ci pacjenci będą lądowali na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych z zaawansowanym procesem chorobowym i tam te oddziały będą przepełnione, bo pacjenci będą chcieli uzyskać właśnie możliwość wykonania badań, jak również wdrożenia odpowiedniej terapii, a jeżeli się nie dostaną na oddział ratunkowy, to można się spodziewać drastycznego pogorszenia stanu zdrowia i zgonów, bo choroby, które nie zostaną wykryte w odpowiednim momencie, powodują coraz większe zmiany w organizmie, to też będzie generowało coraz większe koszty jeżeli chodzi o leczenie i oczywiście zmniejsza szansę na przeżycie tej osoby.
Zmiany mają obowiązywać już dla rozliczeń za cały 2026 r. i przynieść około 800 mln zł oszczędności.
W budżecie NFZ brakuje blisko 23 miliardów złotych.














