Większość personelu zlikwidowanej porodówki w Krynicy-Zdroju wciąż ma pracę – informuje dyrektor tutejszego szpitala Łukasz Rachtan. Jak wiecie z naszych wiadomości oddział ginekologiczno-położniczy został zamknięty w połowie zeszłego roku.
Od tamtej pory przyszłe matki muszą korzystać przy porodzie z pomocy medyków w Nowym Sączu, a w trakcie trwania ciąży udzielana jest im w uzdrowisku pomoc w ramach działającej przy szpitalu powiatowym poradni ginekologicznej.
– Sytuacja pracowników jest zróżnicowana – mówi dyrektor szpitala.
– Część osób sama zrezygnowała, znajdując prace w innych ośrodkach, część osób tak jak obiecywaliśmy otrzymywała propozycję pracy na innych oddziałach i pracują tam. Chociaż przede wszystkim większość pań znalazły zatrudnienie w naszych poradniach. Jest też część osób, które przebywają na zwolnieniach lekarskich czy różnego rodzaju urlopach. Wraz z tym, jak do nas wracają, zastanawiamy się i podejmujemy decyzje o tym, czy współpracujemy dalej, czy nie.
Dodajmy, że na likwidację oddziału ginekologiczno-położniczego zdecydowano się ze względu na malejącą liczę porodów. To wiązało się ze stratami finansowymi szpitala.
W 2024 roku sama porodówka wygenerowała blisko 5 mln zł straty. Teraz ta kwota ma dotyczyć wszystkich oddziałów.
