Zobacz zdjęcia:
W parafii pw. Świętych Apostołów Filipa i Jakuba Młodszego w Mystkowie odbyło się Lachowskie Czuwanie Pasyjne. Był to powrót do korzeni i tradycji śpiewania dawnych pieśni połączony z modlitwą różańcową. Były to historyczne maryjne i pasyjne utwory ludowe oraz pieśni kalwaryjskie. W wieczorze uczestniczyli członkowie zespołów regionalnych.Jak mówi ks. Krzysztof Czyżowski, proboszcz parafii w Mystkowie, do tej pory wspólne śpiewanie tradycyjnych pieśni pojawiało się głównie w okresie Bożego Narodzenia.
– Pomyśleliśmy, że dobrze byłoby też w Wielkim Poście, w takim trochę innym nastroju, czyli bardziej pasyjnym, skupienia, modlitwy, z myślą też i patrzeniem na krzyż, żeby wrócić do tych tradycji, które jednak były bardzo mocne, pasyjne naszych rodziców, dziadków. Przecież godzinki o męce pańskiej, gorzkie żale, Kalwaryjska Droga Krzyżowa śpiewana w wielu parafiach, także tutaj w tej naszej. Chcieliśmy też w tym kontekście takie czuwanie podjąć. Śpiewające czuwanie w skupieniu, w adoracji Chrystusowego Krzyża.
Modlitwa różańcowa była przeplatana pieśniami, z których część jest wciąż śpiewana w kościołach w regionie sądeckim.
– One dalej są w pamięci Lachów. No i też mamy oczywiście śpiewniki kalwaryjskie, z których korzystamy. To są pieśni, które opowiadają o męce Chrystusa, które kiedyś nie tylko były wykonywane w kościele, nie tylko w czasie pielgrzymek, ale też w domu i mamy nadzieję, że to będzie najważniejszy element, czyli zaśpiewamy tutaj, a potem ta modlitwa trafi do domów.
– mówi Patryk Rutkowski – kierownik artystyczny zespołu regionalnego Mystkowianie, a jak dodaje członkini tego zespołu pani Genowefa – tradycję trzeba kontynuować…
– Tak dawno już powinno być. Tradycja to jest tradycja. Nasi dziadowie, nasi ojcowie też śpiewali, a potem jakiś się przestój zrobił, ale to jest zawsze tradycja. Jako dzieckiem, no to mnie babcia nauczyła wszystkich tych pieśni. Jak przyszedł post, to co wieczór babcia klękała i śpiewałyśmy.
Z kolei dla młodego pokolenia było to nowe doświadczenie – mówił Łukasz – członek zespołu Mszalniczanie.
– Fajnie było tu przeżyć razem, wspólnie, bo to zawsze lepiej, jak jesteśmy w grupie. Z tej perspektywy było to takie wyjątkowe doświadczenie. Tutaj na Mystkowie nie było tyle zespołów razem. Byliśmy na innych wydarzeniach, festiwalach, ale nie tutaj, na naszej ziemi, na naszym miejscu.
– Ten śpiew ludzi, te serca po prostu w głosach, to było niesamowite przeżycie i piękne doświadczenie duchowe. Część pieśni była dla mnie zupełnie nowa, co też było ciekawym spotkaniem z tradycją. Uważam, że jest to bardzo potrzebne, bo to jest coś, co nas łączy. To, że jesteśmy Lachami, te pieśni, to jest coś naszego
– dodaje Katarzyna z zespołu Janczowioki.
W czuwaniu uczestniczyli też Mali Mszalniczanie, Mali Mystkowianie, a także zespoły Mały Skalnik, Przyszowianie i Rożnowska Dolina.














