To może być ratunek dla osób z przewlekłym bólem kolana, a w przyszłości alternatywa dla endoprotezy. Lekarze w Krakowie testują innowacyjną terapię, która wykorzystuje… własne komórki pacjenta pobrane z nosa.
O metodzie N-TEC mówił w audycji Bez Skierowania koordynator projektu w Polsce dr n. med. Paweł Skowronek ze Szpitala Żeromskiego w Krakowie.
Jak wyjaśniał specjalista, chrząstka z przegrody nosowej ma bardzo dobre właściwości regeneracyjne. Jej komórki łatwo się namnażają i zachowują zdolność do tworzenia nowej tkanki chrzęstnej.
– Wielu pacjentom może się to wydawać niezwykłe, dlatego, że trudno sobie wyobrazić, że chrząstka, która jest składową pewnych elementów strukturalnych w obrębie nosa może być użyta do wyprodukowania chrząstki, która jest chrząstką odpowiadającą chrząstce szklistej w stawie kolanowym. Ta namnożona chrząstka jakościowo jest praktycznie taka sama jak chrząstka stawowa.
Po pobraniu niewielkiego fragmentu z nosa materiał trafia do laboratorium (w Szwajcarii lub Niemczech), gdzie przez kilka tygodni hodowana jest nowa chrząstka. Następnie powstaje biologiczny przeszczep, który wszczepiany jest w miejsce uszkodzenia w stawie kolanowym.
Dr Paweł Skowronek, podkreśla, że schemat metody N-TEC jest prosty choć bardzo zaawansowany technologicznie.
W poszczególne etapy całego procesu zaangażowani są zarówno specjaliści chirurgii ortopedyczno – urazowej jak i otolaryngolodzy.
– Jest to krótki, mało inwazyjny zabieg wykonywany w znieczuleniu miejscowym, nie pozostawia defektów kosmetycznych.
Dr Paweł Skowronek podkreślał, że celem terapii jest zmniejszenie bólu i poprawa funkcji stawu u osób z ogniskowymi ubytkami chrząstki, szczególnie we wczesnych stadiach choroby zwyrodnieniowej.
Czy metoda może zastąpić endoprotezoplastykę?
Specjalista podkreślił, że na razie badanie dotyczy pacjentów z mniej zaawansowanymi zmianami, jednak rozwój medycyny regeneracyjnej daje nadzieję, że w przyszłości takie biologiczne rozwiązania pozwolą odsunąć w czasie lub ograniczyć konieczność wszczepiania sztucznego stawu.
– My oceniamy wpływ długofalowy, bo nas interesuje, czy taki pacjent, którego zoperujemy teraz i naprawimy mu tę chrząstkę, uniknie operacji w perspektywie np. 10 lat. Natomiast pacjenci odczuwają poprawę stosunkowo szybko. To miejsce, które daje dolegliwości bólowe, gdzie jest uszkodzona chrząstka, jest pokryte poprzez tkankę, która chroni to miejsce uszkodzone, bo sama chrząstka nie boli, ona nie jest unerwiona, natomiast warstwa podchrzęstna już tak. I tam, gdzie są uszkodzone fragmenty chrząstki, gdzie nie ma chrząstki, gdzie jest odsłonięta kość to ona daje dolegliwości bólowe. I jak my ją pokryjemy takimi tkankami to można powiedzieć, że zabezpieczamy te zakończenia nerwowe przed reakcją na ucisk i zmniejszamy dolegliwości bólowe.
Specjalista zwrócił uwagę, że problem bólu kolan dotyczy coraz młodszych osób. Siedzący tryb życia, brak regularnej aktywności fizycznej i nadmierna masa ciała znacząco przyspieszają zużycie chrząstki stawowej. To właśnie nadwaga i brak ruchu są dziś jednymi z głównych czynników prowadzących do rozwoju choroby zwyrodnieniowej.
Wszystkich audycji Bez Skierowania można posłuchać TUTAJ
