W Gorlicach może powstać Muzeum Frontu Wschodniego I Wojny Światowej. Popisano już list intencyjny w tej sprawie, są też pierwsze pomysły lokalizacji. Najważniejsze jest to, aby ziemia gorlicka w końcu doczekała się godnego upamiętnienia walk, w których ginęli Polacy oraz żołnierze z różnych krajów wschodniej Europy.
Ziemia gorlicka podczas I wojny światowej była areną krwawych walk między dwiema armiami, dla Polaków zaborczymi. Austro-Węgry i Rosja starły się we wschodniej Małopolsce, a najbardziej krwawo podczas słynnej Bitwy Gorlickiej w maju 1915 roku. Ta według szacunków mogła pochłonąć około 200 tys. istnień, a wśród ofiar byli przede wszystkim żołnierze różnych narodowości z Europy Wschodniej i Centralnej, ale też Polacy, walczący często bratobójczo, po wciągnięciu do zaborczych armii bez swojej woli.
Wojenne cmentarze na pogórzu czy w Beskidzie Niskim powstawały w kilka lat po I wojnie światowej. Teraz mogiły są zadbane i odnawiane dzięki wsparciu dotacji rządowych lub zagranicznych.
Jednak pamięć o wydarzeniach sprzed ponad stu lat ma być teraz szeroko i nowocześnie pokazana światu. Chodzi o Muzeum Frontu Wschodniego I Wojny Światowej, o czym mówi list intencyjny, który samorządowcy, nie tylko z Polski, podpisali w Gorlicach.
Miasto ma tu odegrać pierwsze skrzypce, o czym mówi burmistrz Gorlic Rafał Kukla.
– Chodzi o to, żeby główną siedzibę muzeum stworzyć na wzgórzu Korczak pod cmentarzem nr 91, natomiast projekt jak najbardziej ma być szerszy, bazujący na całej historii i wojny światowej i na okolicznych cmentarzach. To ma być stworzenie jednego szlaku frontu wschodniego I wojny światowej, z główną siedzibą, z eksponatami i nowoczesnym podejściem muzealnym właśnie na terenie miasta Gorlice.
Pomysł popiera wójt gminy Łużna Mariusz Tarsa. To właśnie tam, na wzgórzu Pustki, znajduje się inna piękna nekropolia z I wojny, czyli cmentarz nr 123 wraz z widoczną z drogi wojewódzkiej 977 gontyną. Mariusz Tarsa precyzuje też swoje oczekiwania.
– Moje refleksja jest taka, że na bazie dobrej woli i tych intencji trzeba czynić starania, aby pozyskać finansowanie tego projektu. W moim odczuciu nie powinno nie może być tak, że ciężar budowy takiego miejsca spadłby tylko i wyłącznie na nasze samorządy, czy przede wszystkim samorząd Gorlic. To musi być udział z poziomu ministerialnego, ale dobrze będzie, jeśli włączą się do tego przedstawiciele tych krajów, którzy byli na spotkaniu w Gorlicach.
Projekt wpłynąłby też rozwojowo na cały region. O jego wyjątkowości mówi starosta gorlicki Mirosław Waląg, który wyraża gotowość do jego współtworzenia.
– Muzeum jest bardzo ważnym planem, który pozwoli nie tylko najmłodszym, ale też tym starszym, poznać dokładnie naszą historię. Jest to niewątpliwie ważna sprawa. Są to tak naprawdę podstawy naszego dalszego istnienia, bo jak wiemy z mądrego powiedzenia, że nie ma przyszłości bez historii. Aby przyszłość była dobra, to musimy znać historię, by unikać tego typu złych sytuacji.
Jak podkreślali nasi rozmówcy, na razie niewiele można powiedzieć o kosztach powstania takiego muzeum, czy o czasie, w którym mogłaby się rozpocząć jego budowa. W najbliższej przyszłości trzeba się skupić przede wszystkim właśnie na zachęceniu do projektu jak największej liczby samorządów i instytucji, ale też rządów Polski i innych krajów, których żołnierze walczyli pod Gorlicami podczas I wojny światowej.














