Zobacz zdjęcia:
Krynica-Zdrój po raz trzeci była gospodarzem Pucharu Świata w snowboardowym slalomie gigancie równoległym. Impreza ponownie zebrała dobre recenzje i są szanse na to, że najlepsi zawodnicy na świecie wrócą na Jaworzynę Krynicką w 2027 roku.W pierwszym dniu rywalizacji honor Polaków ratowała Aleksandra Król-Walas, która jako jedyna nasza reprezentantka przebrnęła kwalifikacje, by zakończyć rywalizację na 1/8 finału, zajmując 10. miejsce.
W niedzielę było jeszcze lepiej, bo zawodniczka była 5., odpadając w ćwierćfinale.
– Marzyło mi się zdobyć podium i wyjść na to podium z córką i zdobyć dla niej białego misia, który się jej podobał. Szkoda, bo zabrakło mi paru setnych sekundy.
– komentowała Król-Walas.
Nasza najlepsza snowboardzistka uważa, że Krynica-Zdrój sprawdza się w roli gospodarza Pucharu Świata.
– Słyszę same pozytywne opinie o tym pucharze. Wszystkim się podoba, również to, że jest tu zawsze słonecznie. Smakuje im też polskie jedzenie, np. placki ziemniaczane.
Aleksandra Król-Walas dodała jednak, że przełom lutego i marca niekoniecznie sprzyja zawodnikom, bo już kolejny raz jest wtedy ciepło, nawet powyżej 10 stopni Celsjusza, co sprawia, że śnieg jest miękki i dla niektórych snowboardzistów jest to spore utrudnienie.
– Moim zdaniem zły termin, ale taki termin narzuca Krynicy FIS (Międzynarodowa Federacja Narciarska). Z tego, co słyszałam są starania, by w przyszłym roku zawody były tu w styczniu, o ile FIS wyrazi na to zgodę. W tym roku takiej zgody nie było
– wyjaśniła dwukrotna brązowa medalistka mistrzostw świata w snowboardowym slalomie.
Brzmi to tak, jakby Jaworzyna Krynicka miała w 2027 roku znów być w kalendarzu Pucharu Świata.
– Myślę, że chyba nikt sobie nie wyobraża, żeby miałoby go nie być, więc będziemy robić wszystko, żeby puchar był dalej w Krynicy-Zdroju. Są pewne obietnice, ale decyzje w sprawie kalendarzy na kolejny rok i kolejne lata są podejmowane w maju, więc trzeba poczekać. Z kuluarowych informacji wiem, że FIS jest bardzo zadowolony, więc mam nadzieję, że nie będzie żadnych przeszkód
– powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz.
Jak dodał, ewentualna zmiana terminu Pucharu Świata w Krynicy będzie zależeć od decyzji federacji narciarskiej. Jego zdaniem najlepszy byłby luty i czas ferii zimowych.
Krynica-Zdrój jest wyjątkowym miejscem dla liderki Pucharu Świata Tsubaki Miki z Japonii, która zwyciężyła tu już 3 razy.
– Lubię trasę w Krynicy i dobrze tu wrócić. W przeszłości już tu wygrywałam i chciałam to powtórzyć. Mam dobre wspomnienia z tego miejsca i wszystko mi się tu podoba. Jest ciepło i dla mnie to dobre warunki do zjazdów, podobne do tych, które są u mnie w Japonii. Chętnie wrócę tu w kolejnych latach
– powiedziała reporterowi RDN Nowy Sącz snowboardzistka, która w sobotę wygrała, a w niedzielę była 9.
Nie tylko najlepsi snowboardziści na świecie lubią zawody w Krynicy.
– Jesteśmy drugi raz i oceniamy imprezę na szóstkę z plusem. Jazda zawodników na dwóch torach obok siebie sprawia, że ta rywalizacja jest ciekawsza.
– Chcieliśmy przyjechać już rok temu, ale udało się dopiero teraz. Na żywo ogląda się to inaczej niż w telewizji
– mówili kibice.
Zawodników wspierali też bliscy. Na Jaworzynę Krynicką przyjechała między innymi rodzina Aleksandry Król-Walas.
– Przyjeżdżamy całą rodziną na wszystkie zawody Pucharu Świata, byliśmy też niedawno na igrzyskach olimpijskich. Zawsze wspieramy Olę
– powiedział jej tata Marek Król.
– Zawody w Krynicy są bardzo dobrze zorganizowane, nawet lepiej niż w różnych innych miejscach. Dla kibiców jest tu bajka. Są dodatkowe atrakcje, jedzenie i świetna pogoda. Nic tylko się cieszyć, że Puchar Świata rozgrywany jest w Polsce.
– dodał brat zawodniczki Rafał Król.
Ruszył Puchar Świata w Krynicy-Zdroju. Polacy ze zmiennym szczęściem [ZDJĘCIA] [WIDEO]














