Zobacz zdjęcia:
Ponad 70 uczestników stawiło się w sobotnie przedpołudnie (21.02) na krynickich Słotwinach, aby rywalizować w tegorocznej edycji narciarskiego Pucharu św. Piotra Jerzego Frassatiego. Zawodnicy z całego Polski rywalizowali w słońca i przy bardzo dobrych warunkach śniegowych. Czuć było atmosferę wspólnoty.Organizatorem zawodów była parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krynicy-Zdroju. Jej proboszcz, ks. Andrzej Augustyn, za radością stwierdził, że każda edycja cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
– Za mojej kadencji to jest 6. Ale 1. edycja już epoce św. Frassatiego, bo zaraz po kanonizacja. Tym chcemy żyć, cieszymy się i liczenie chyba zaczniemy właśnie od kanonizacji. Na tym na zależy, bo to już takie poważniejsze zawody. Mamy 7 kategorii, oprócz narciarzy również snowboardzistów, a do tego jeszcze jest rok olimpijski, a więc wszystko jest wspaniale.
A kategorie wiekowe dotyczyły między innymi starszych i młodszych dzieci, młodzież, czy dorosłych. Oprócz zawodników nie zabrakło też dopingujących ich kibiców. W Kompleksie Narciarskim Słotwiny zjawili się przede wszystkim najbliżsi, bo Puchar Frassatiego to zawsze impreza rodzinna.
– Jestem pierwszy raz na zawodach, pomimo tego, że mieszkamy przy tej samej ulicy, co wyciąg. Kibicuję mojemu synowi Arturowi.
– Słoneczko jest. Super. Kibicuję córce Mai.
– Bardzo kibicujemy. Warunki są idealne. Słońce, lekki mróz. Lepszych nie można sobie było wymarzyć.
– Super impreza.
– To już rodzinna tradycja. Ojciec starował, a teraz synowie startują.
Kibicem był też burmistrz Krynicy-Zdroju Piotr Ryba, który objął patronat nad Pucharem Frassatiego.
– Zawody bardzo udane, bo piękna. pogoda. Czujemy się prawie, jak w Alpach, bo piękne słońce, a w nocy był duży mróz i warunki śniegowe wspaniałe. Jesteśmy zadowoleni, że kilkadziesiąt osób uczestniczyło w tych zawodach.
Uczestniczyli i wszyscy mogli czuć się wygranymi, bo jak powiedział ks. Andrzej Augustyn, wszyscy zawodnicy stanowili jedną, wielką rodzinę czcicieli św. Piotra Jerzego Frassatiego, który wyprosił u Pana Boga znakomitą pogodę oraz wyśmienite nastroje. Te nie opuszczały wszystkich, ale przede wszystkim Tych, którzy stanęli na podium. Na przykład Eleny z Zawoi, Klaudii z Laskowej, czy Franka ze Złockiego.
– Jestem Elena. Czuję się bardzo dobrze. Jestem zadowolona z tego, co udało mi się osiągnąć. Warunki były idealne.
– Warunki były naprawdę znakomite. Stok był super przygotowany i była super pogoda. Rywalizacja była na wysokim poziomie, bo uczestników dzieliły od siebie setne sekundy.
– Mam na imię Franek i przyjechałem ze Złockiego. Podobało mi się i było fajnie.
Były medale, dyplomy, upominki oraz poczęstunek w Domu Św. Józefa obok Katolickiego Schroniska Młodzieżowego św. Piotra Jerzego Frassatiego, związanymi z górami, wspinaczką i narciarstwem włoskiego świętego, który od lat patronuje imprezie.
Wśród kibiców dało się słyszeć rozmowy, że jeśli tylko Pan Bóg da i zdrowie dopisze, wielu z nich również będzie chciało stanąć na jednej lub dwóch deskach na stoku w Słotwinach za rok. Znów na Pucharze Frassatiego.














