Zobacz zdjęcia:
Góra Zakochanych w Beskidzie Wyspowym stała się celem biegaczy i miłośników nordic walking. 14 lutego, czyli w Walentynki z Młyńczyska w gminie Łukowica wystartowali zawodnicy, którzy zmierzyli się w tym roku nie tylko z górzystym terenem, ale też z deszczowe, błotem na szlaku, a w niektórych miejscach nawet ze śniegiem i oblodzeniami.Rywalizacja podzielona była na kilka kategorii pod względem m.in. długości tras i wieku zawodników. Jak to na wydarzenie walentynkowe przystało, w zawodach udział wzięło sporo par.
Z Tarnowa przyjechała Karolina i Mateusz.
– My już biegamy od dawna, zawsze jako para. Nawet nie musiałby być taki konkurs i tak byśmy razem przybiegli. Bardzo dobrze biegło się we dwójkę. Tak jest lepiej, bo masz się motywować nawzajem – mówili biegacze z Tarnowa. – Biegniemy razem dzięki mężowi. Takie mi Walentynki zafundował. Najlepszy prezent. Ja polubiłam bieganie, a mąż już wcześniej to lubił. To fajna wspólna pasja.
– dodają Andżelika i Dawid z regionu limanowskiego.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się biegi dla dzieci i młodzieży.
– Było ciężko, ale fajnie się biegło. Trochę lodu, trochę błota i skały. Ciężko było, bo ubrałem sobie nie te buty i tam pod koniec już było samo błoto, więc ciężko się już biegło.
Najbardziej oblegane były jednak długie dystanse. Najmłodszy, bo 12-letni uczestnik biegu na 8,5 km – Wojciech Orzechowski – na metę dotarł z 10 czasem, ale w swojej kategorii wiekowej miał najlepszy wynik.
– Jest duże zadowolenie i zmęczenie. Trenowałem bardzo długo, bo przez parę miesięcy. Warunki na trasie zaskoczyły. Parę wywrotek było, nie ukrywam, ale ogółem bardzo przyjemna trasa. Przy szczycie, zwłaszcza góry Modyń, bardzo dużo lodu i przy zbiegu mnóstwo śniegu.
Najszybciej bieg zakończył Emil Drabik z Mszany Dolnej.
– Jestem zadowolony, bo trasa nie była łatwa, było ślisko, było błoto i był śnieg. Trzeba było uważać, żeby po pierwsze nie zgubić trasy, po drugie się nie wywalić. Szczęśliwy dobiegłem do mety i udało się wygrać. Także jestem zadowolony. Plus był taki, że na zbiegach nie było lodu, tylko było błoto, był śnieg, a lód był na podbiegach.
Jak dodała, Sylwia Orzechowska, prezes Stowarzyszenia Aktywni Wokół Modyni, na starcie stanęło około 300 osób w tym zawodowcy, ale też miłośnicy biegania.
– Troszeczkę nas chłodzi, bo pada śnieg, ale Góra Modyń jest bardzo piękną górą zakochanym. Mamy tutaj teraz też takie dodatkowe klasyfikacje, gdzie pary zdobywają wspólnie tę Górę, żeby po prostu aktywnie spędzić czas, nacieszyć się łonem natury, a troszeczkę też dla zdrowia
– mówi organizatorka biegu.
W tym roku w biegu wystartowały osoby z różnych części Polski, ale też goście z zagranicy m.in. Słowacy.
Dodajmy, że poza biegaczami górę Modyń podbijali także chodziarzy, bo poza biegami na 17 i 8,5 km, odbyła się także rywalizacja nordic walking.














