Słychać tu stukot młotków i prace sprzętów budowlanych. Wszystko otoczone zostało też metalowym ogrodzeniem. Chodzi o teren dworca kolejowego w Krynicy-Zdroju, który stał się prawdziwym placem budowy. Uzdrowisko doczekało się rozpoczęcia kluczowej dla wizerunku kurortu inwestycji.
Dworzec kolejowy w Krynicy-Zdroju jest prawdziwym placem budowy. Od miesiąca trwają tu prace związane z przebudową. Roboty ruszyły nie długo po tym jak samorząd przejął nieruchomość od PKP i zdobył pieniądze na przeprowadzenie remontu. Mieszkańcy i turyści nie ukrywają, że na razie budynek przywołuje wspomnienia o czasach komuny.
– Z zewnątrz wygląda jakby był nieczynny, ale wiemy, że odjeżdżają tu pociągi. Nie wygląda za dobrze, no i nie spełnia w ogóle w swojej funkcji, nie da się kupić biletów. Jak się jest osobą, która nie używa na przykład smartfona, no to ani biletu się nie kupi, ani się nie sprawdzi, bo nie ma jak, prawda? Nie da się załatwić nawet, gdzie indziej niż w toitoi-u, a umówmy się, że przy minusowych temperaturach załatwianie się, w szczególności dla kobiet, nie jest komfortowe. Przydałoby się coś lepszego. Jak się przyjedzie, nie ma nawet gdzie się zatrzymać, bo pozamykane wszystko jest na klucz. Czasami trzeba parę minut poczekać i jak jest zimno albo pada deszcz, to przydałoby się ciepłe pomieszczenie.
Na razie głównie wykonane były prace związane są z wyburzeniami i demontażem – informuje burmistrz Piotr Ryba.
– Poczekalnia boczna, na razie nie była zamykana, oczywiście myśmy już jakiś czas temu ustawili też te toalety przenośne. Natomiast oczywiście ta główna część dworca, która do tej pory była zamknięta, to na razie mniej są przede wszystkim prace. Oczywiście dworzec wygląda jak wygląda i na razie bardziej odstrasza niż zachęca żeby do niego wejść.
Przypomnijmy, że według planu w dworcu odnowione zostaną poczekalnie, a pozostałe pomieszczenia zostaną na nowo przystosowane do potrzeb pasażerów. Poza tym chodzi też o zaaranżowanie sali widowiskowej ze sceną, a także pomieszczeń do organizacji spotkań w mniejszych grupach. Te plany, które w końcu mają szanse doczekać się realizacji, są bardzo pozytywnie odbierane.
– Bardzo się cieszę jako mieszkanka Krynicy, że coś się dzieje i że to będzie taka podwójna funkcja. Bardzo miła informacja. Na pewno się ucieszą przyjezdni i miejscowi też. Szkoda, żeby stało i straszyło
– mówią mieszkańcy.
Wszystko ma być gotowe w przyszłe wakacje, bo termin zakończenia prac to koniec lipca 2027 roku.
Koszt prac to około 14 mln zł, z czego większość pochodzi z dotacji europejskich i rządowych.
