Tylko 20% interwencji sądeckiej straży pożarnej to akcje związane z gaszeniem ognia – między innymi takie wnioski pojawiły się podczas narady rocznej w Nowym Sączu. Na spotkanie przyjechali w piątek (6.02) strażacy z całej Sądecczyzny. Była to okazja do podsumowań i rozmowy o wyzwaniach, jakie przynosi ten rok. W spotkaniu brali również udział przedstawiciele innych służb z Nowego Sącza i terenu powiatu nowosądeckiego.
Przed strażakami stoją zupełnie inne wyzwania niż w poprzednich dekadach. To nie tylko gaszenie pożarów, ale przede wszystkim ratownictwo techniczne i akcje poszukiwawcze – mówi oficer prasowy komendy miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu, Mateusz Górski.
Jak wynika ze statystyk za poprzedni rok, zakres prac strażaków znacznie zmienił się na przestrzeni lat.
– Około 20% interwencji stanowią pożary, a pozostałe to wszelkiego rodzaju miejscowe zagrożenia wynikające z różnych specyfikacji. To ratownictwo techniczne, które najczęściej się spotyka więc wszystkie wypadki drogowe. Mówimy tu też o ratownictwie chemicznym, grup poszukiwawczo-ratowniczych oraz zdarzenia wysokościowe, które też w naszym powiecie występują
– dodaje Mateusz Górski.
Najwięcej interwencji dotyczy zazwyczaj Nowego i Starego Sącza, czyli miejsc, gdzie jest więcej ludzi.
Narada roczna była też okazją do podsumowania zakupów, jakie zrobiła sądecka straż pożarna. Jak mówi komendant miejski Sławomir Wojta, wydano 6 milionów złotych na sprzęt, ale też modernizację budynków.
– Przede wszystkim nowe specjalistyczne pojazdy, dla szczególnie tego elementu strategicznego w ramach tego programu, czyli dla grup poszukiwawczo-ratowniczych. Sprzęt specjalistyczny, który jest niezbędny do prowadzenia właśnie na poziomie tym takim i podstawowym, i specjalistycznym, działania ratownicze z zakresu właśnie działań poszukiwawczo-ratowniczych, z zakresu ratownictwa chemiczno-ekologicznego, ratownictwa wodnego, ratownictwa wysokościowego.
Zmieniła się też przestrzeń dla psów ratowniczych dzięki temu, że powstała nowa siedziba Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 przy ul. Węgierskiej. Część remontów przeszła też siedziba przy ul. Witosa.
Wciąż wiele wezwań, do których wyjeżdżają strażacy to niestety alarmy fałszywe. Jak dodaje rzecznik, tylko w 15 przypadkach były one tzw. alarmami złośliwymi. W pozostałych przypadkach były to wezwania w dobrej wierze lub z systemów monitoringu obiektów, które dopiero po przyjeździe na miejsce okazały się sytuacjami niewymagającymi pomocy ze strony straży.
– Nie bójmy się jednak dzwonić do służb – podkreślał rzecznik sądeckiej straży pożarnej Mateusz Górski.
– Oczywiście zawsze namawiamy ludzi do reagowania, do tego, aby jeśli widzą zagrożenie lub jeśli wydaje im się, że jakieś zagrożenie jest, to dużo lepiej dla nas jest przybyć na miejsce, ocenić, że zagrożenia nie ma, że wszystko jest w porządku, że na miejscu jest bezpiecznie i uznać to za statystycznie jedynie alarm fałszywy, niż gdyby ktoś na zagrożenie nie zareagował. Tutaj mogłyby być szkody w mieniu lub straty w ludziach. To tego na pewno nie chcemy.
W trakcie narady rozmawiano też o nowych wyzwaniach. W centrum jest przede wszystkim kwestia działań związanych z ochroną ludności i obroną cywilnej.
– To już będzie nasz stały element działania. Będziemy, i to jest zadanie dla całej Państwowej Straży Pożarnej, budowali czy uczestniczyli w budowaniu odporności społecznej, czyli przygotowaniu społeczeństwa na wypadek różnego rodzaju zdarzeń, kryzysów, scenariuszy, które mogą się wydarzyć. To jest taka nasza duża ta prewencja społeczna
– dodał komendant Sławomir Wojta.
Dodajmy, że w naradzie rocznej uczestniczyli przedstawiciele różnych służb mundurowych działających w Nowym Sączu i na terenie powiatu nowosądeckiego, a także przedstawiciele lokalnych samorządów.
