Zamarznięte Jezioro Rożnowskie i Klimkowskie, skute lodem stawy, ale też rzeki i mniejsze potoki na Sądecczyźnie, czy też w regionie tarnowskim, prowokują mieszkańców i turystów do wchodzenia na ich tafle. Śmiałków nie brakuje, choć może się to zakończyć tragicznie.
Niebezpiecznych sytuacji na popularnej Klimkówce w powiecie gorlickim na razie nie było. Chociażby tak mrożących krew w żyłach, jak przed laty, gdy na lodzie organizowane były nielegalne jazdy samochodami. Pomimo dużych mrozów lód nie jest jednak gruby, przed czym ostrzega wójt gminy Ropa, Karol Górski.
– Lód w tej chwili utrzymuje się od samego czoła zapory, w kierunku wpływu wody i jest to cienki lód. To jest pokusa dla turystów, którzy nad Klimkówkę przybywają pieszo, żeby po tym lodzie sobie pochodzić. To jest absolutnie niedopuszczalne i niebezpieczne. Ostrzegamy przed tym, bo później są kłopoty, żeby takie osoby, które znajdą się pod załamanym lodem, wyciągnąć na brzeg.
Śmiałków nie brakuje. W Ryglicach w powiecie tarnowskim 3 osoby spacerowały po zamarzniętym stawie. Strażacy przekonali je do zejścia na brzeg i nikt nie był poszkodowany.
Za to niebezpiecznie było na jednym z potoków, który płynie przez Tarnów.
– Po godz. 22.00 otrzymaliśmy zgłoszenie, że przy ul. Burtniczej w Tarnowie w potoku znajduje się mężczyzna, który nie może samodzielnie wyjść na brzeg. Przybyli na miejsce strażacy podjęli poszkodowanego i po uwolnieniu przekazali zespołowi ratownictwa medycznego
– mówił mł. kpt. Dominik Ryba z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowie.
Interwencji tej zimy nie było natomiast na największym zbiorniku wodnym we wschodniej Małopolsce, czyli na Jeziorze Rożnowskim. To skute jest lodem – mówi wójt gminy Gródek nad Dunajcem Jarosław Baziak.
– Zasłyszane przez mnie informacje to jest między 22, a 24 cm lodu. Niektórzy twierdzą, że po takim lodzie można jeździć samochodem, ja bym nie próbował. Skute lodem jezioro wygląda pięknie i nawet pojawiają się wędkarze. Zastrzegam jednak, że trzeba być bardzo ostrożnym i uważnym, bo można bardzo łatwo się przeliczyć, a konsekwencje tego mogą być bardzo duże
Stacjonujący nad jeziorem ratownicy wodni ostrzegają przed brakiem rozwagi.
– Grubość lodu nie jest wyznacznikiem – mówi Łukasz Ziemianek, wiceprezes Sądeckiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
– Nie grubość pokrywy lodowej świadczy o bezpieczeństwie, ale jej gęstość. Wiadomo, że jak idą roztopy, to nawet 10 cm lód potrafi się załamać pod osobą na nim przebywającą, a jeśli ten lód jest gęsty, to nawet 5 cm warstwa potrafi bez problemu utrzymać człowieka.
Ćwiczenia w zakresie ratownictwa lodowego zamierzają przeprowadzić sądeccy strażacy. Czekają jednak jeszcze na nieco lepsze ku temu warunki. – Muszą być one jak najbardziej zbliżone do sytuacji zagrożenia – wyjaśnia Sławomir Wojta, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu.
– Lód jest bardziej niebezpieczny, jeśli jest kruchy, czyli wtedy, gdy się pojawia, gdy wody zaczynają tężeć, albo w momencie, gdy temperatura wzrasta i lód zaczyna być osłabiony. To jest właśnie ten najgorszy moment, bo wydaje nam się, że mimo wszystko ten lód jest gruby, a tak naprawdę już jest osłabiony. Gdy jest mróz, to lód jest mocny, a jak taje, to pomimo jego grubości jest on dużo słabszy i to właśnie może być zwodnicze.
Komendant Sławomir Wojta przypomina też o bardzo ważnej rzeczy, czyli o lodzie na rzekach. Dunajec, Poprad, Kamienica, czy Łubinka pięknie wyglądają, ale wchodzenie na lód to igranie z życiem.
– Po pierwsze taki lód jest trochę słabszej wytrzymałości i może być bardzie napowietrzony, przez co pęcherzyki powietrza, które oznajmiają się w lodzie osłabiają jego wytrzymałość. Poza tym pod lodem cały czas płynie woda i jeżeli załamie się pod nami lód, to woda może nas wciągnąć pod lód i może być problem z wydostaniem się. Na wodzie stojącej jest większe prawdopodobieństwo, że się utrzymamy w obrębie przerębla i żaden prądy i nurty nie będą nas wciągały, a w przypadku rzek jest właśnie takie zagrożenie.
Dodajmy, że ćwiczenia z ratownictwa wodno-lodowego przeprowadzili już strażacy z Krynicy-Zdroju, którzy w okolicy Powroźnika ćwiczyli razem z ratownikami z ratownicy z Grupy Krynickiej GOPR. Ratownicy Sądeckiego WOPR-u przeprowadzą ćwiczenia w najbliższy weekend na Jeziorze Rożnowskiego.
