Od 1500 do nawet 5000 zł mandatu lub do 30 tys. złotych grzywny w postępowaniu sądowym za driftowanie. Od 29 stycznia (czwartek) szykują się srogie kary dla kierowców łamiących nowy przepis, między innymi na nowosądeckim „jojku”.
Zakaz wprowadzania samochodu w poślizg lub jazdy motocyklem na jednym kole będzie obowiązywał nie tylko na drogach publicznych, w strefach zamieszkania, ale także w strefach ruchu, czyli na parkingach.
– To wykroczenie będzie też podchodziło pod recydywę – mówił w programie Słowo za Słowo w radiu RDN Nowy Sącz zastępca naczelnika sądeckiej drogówki Ryszard Ogurek.
– Jeżeli kierujący dopuści się tego naruszenia przepisu drugi, czy kolejny raz w przeciągu dwóch lat, wówczas ta kara grzywny w drodze mandatu będzie dwukrotna, czyli od 3 do 5 tys. złotych za ponowne driftowanie. Natomiast jeśli w trakcie tego driftowania doszłoby do naruszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, to ta grzywna rośnie do 2,5 tys, złotych minimum, a przy recydywie zostaje tylko jeden wymiar, czyli 5 tys. złotych.
To nie koniec, bo jak dodał Ryszard Ogurek już 30 marca wchodzi kolejny przepis, dotyczący driftowania.
W przypadku ujawnienia tego wykroczenia, policja będzie obligatoryjnie zatrzymywać prawo jazdy tak samo, jak w przypadku przekroczenia dozwolonej prędkości powyżej 50 km/h w obszarze zabudowanym.
Oznacza to, że starosta lub inny organ wydający prawo jazdy będzie zobowiązany zatrzymać je na 3 miesiące.
Rozmowa z Ryszardem Ogurkiem:
