Więcej testów sprawnościowych, ale też tematycznych lekcji w terenie, aby dzieci nie spędzały wielu godzin jedynie w szkolnych ławkach. W Nowym Sączu odbyła się konferencja dla nauczycieli na temat wdrażania nowych zasad wychowania fizycznego w klasach od I-III. Pretekstem do tego ma być coraz gorszy poziom sprawności ruchowej wśród najmłodszych.
Konferencja miała miejsce w Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu. Wykłady miały pokazać nauczycielom, jak wdrażać do swoich szkół nowy zakres nauczania wychowania fizycznego, ale też jak dbać o lepszą kondycję dzieci, szczególnie w klasach I – III.
Trend jest zły, bo coraz więcej dzieci ma wady postawy, czy otyłość, a za tym idą też brak umiejętności spędzania wolnego czasu i brak normalnego kontaktu z rówieśnikami.
Jak mówiła Katarzyna Mitka, II małopolski wicekurator oświaty, jednym ze zjawisk potęgujących negatywne trendy są zmiany kulturowe i technologiczne, między innymi spędzanie przez dzieci wielu godzin przed monitorami smartfonów.
– Czasy też się zmieniły. Wcześniej dzieci dużo czasu spędzały na tak zwanym wolnym powietrzu. W momencie, kiedy przychodziły ze szkoły, miały możliwość spotkania się z rówieśnikami na placach zabaw i podwórkach i kształtowały bardzo wiele umiejętności zarówno pod kątem rozwoju fizycznego, ale też umiejętności społecznych.
Zmiany zaczęły się od głowy, czyli od samych rodziców, przekonywali prelegenci.
– Nagły wzrost obciążenia pokolenia dorosłych obowiązkami zawodowymi, strach przed utratą pracy, czy większe zaangażowanie właśnie w sprawy zawodowe, to sprawiło na początku, że dzieci straciły ten wzorzec w swoich rodzicach. Skończyły się wspólne zabawy na świeżym powietrzu, wspólna gra z ojcem z piłkę, no bo po co masz z nim grać, skoro można zapisać się do akademii w lokalnym klubie sportowym
– podawał przykłady Wojciech Papaj wicedyrektor ds. Ośrodka w Nowym Sączu Małopolskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli.
Co zatem robić? Według nowej podstawy programowej, to nie tylko aktywne uczestnictwo w lekcjach wf-u, ale też organizowanie częstszych testów sprawnościowych, czy wychodzenie z dziećmi w plener. Na zewnątrz można też realizować lekcje przyrody czy geografii. To też promocja zdrowego stylu życia.
Podczas konferencji pojawiły się też wątki naukowe, o których mówiła Magdalena Majer z Zakładu Teorii Metodyki Wychowania Fizycznego Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie.
– Aktywność fizyczna ma również związek z funkcjami poznawczymi, czyli dzieci będą się lepiej uczyły dzięki, dzięki temu, że są aktywne fizycznie. Hasło przewodnie, które tu przedstawiałam, to BDNF, czyli czynnik neurotroficzny pochodzenia mózgowego, który jest białkiem, a jego poziom wzrasta wraz z uprawianiem aktywności fizycznej. Wyższy poziom BDNF-u powoduje, że lepiej się uczymy i zapamiętujemy, że lepsza jest nasza pamięć robocza.
W teorii wszystko brzmi pięknie, ale rzeczywistość już tako kolorowo nie wygląda.
– W małych szkołach stanowi to duże wyzwanie, w związku z brakiem odpowiedniej liczby godzin wychowania fizycznego. To 3 godziny tygodniowo. Często też te godziny prowadzone są przez nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, ponieważ nie mam możliwości przydzielenia tych godzin nauczycielowi wychowania fizycznego
– mówił Wojciech Basta, nauczyciel WF-u i dyrektor Szkoły Podstawowej w Olszance.
Wszyscy byli jednak zgodni co to problemu, który bez wątpienia dotyczy dzieci, chociaż zapewne nie wszystkich. Podkreślano też, że każda aktywność, którą organizuje szkoła, kluby, czy stowarzyszenia jest jak najbardziej ważna. Jednak to rodzice powinni świecić przykładem i organizować możliwość wspólnego spędzania wolnego ze swoimi dziećmi. Dla obopólnej korzyści.
