Karetki nie mogły wyjechać z bazy. Sądeckie Pogotowie Ratunkowe chce zmiany organizacji ruchu na ul. Śniadeckich

Karetki utknęły w bazie na kilka godzin. Sądeckie Pogotowie Ratunkowe alarmuje o tym, jak przez intensywne opady śniegu tylko uwydatniły się codzienne problemy związane z lokalizacją siedziby tej jednostki. Dyrektor Andrzej Bodziony proponuje zmiany przy ul. Śniadeckich i liczy, że dzięki temu dojazd medyków do pacjentów będzie szybszy.

Karetki Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego mają problem z wyjazdem ze swojej stacji. Kłopoty na co dzień generuje ciasna i jednokierunkowa ulica Śniadeckich, przy której mieści się ta jednostka. Dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego Andrzej Bodziony informuje jednak, że w ostatnim czasie doszło do sytuacji, gdzie do sądeckich pacjentów musieli jechać ratownicy z podstacji w Starym Sączu. Stało się tak w zeszłym tygodniu, gdy do codziennych utrudnień doszła jeszcze zimowa aura.

– 13 stycznia mieliśmy kulminację tych wszystkich problemów, które odpowiednio wcześniej zgłaszaliśmy też do Miejskiego Zarządu Dróg. Pięć Zespołów Ratownictwa Medycznego nie mogło wyjechać ze swojej bazy przy ulicy Śniadeckich do osób potrzebujących pomocy. Wiadomo, warunki atmosferyczne też zrobiły swoje, ale przede wszystkim drożność na ulicy Śniadeckich. Od dłuższego czasu ciężko nią przejechać i do czasu, kiedy nie zostanie usprawniona ta ulica, to będziemy mieli coraz większe problemy

– mówił dyrektor Andrzej Bodziony. Karetki były uwięzione w bazie przez cztery godziny, bo nawet awaryjny przejazd nie był możliwy.

– Zdarzało się, że była konieczność przebijania się przez chodnik, tę ścieżkę rowerową po jednej stronie ulicy Śniadeckich, więc niejednokrotnie korzystaliśmy z tego przejazdu awaryjnie, oczywiście w kodzie pierwszym. W ten dzień się to nie udało, byliśmy zablokowani całkowicie

– relacjonuje ratownik medyczny Marcin Siedlarz, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Ratowników Medycznych.

W trakcie tego feralnego dnia, do tradycyjnych korków i ogólnej ciasnoty na tej ulicy doszła także kwestia zasypanych przez śnieg dróg i i chodników. Chociaż jak przyznaje dyrektor pogotowia, pomoc od Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu przyszła sprawnie, ale z problemami zmagali się też policjanci, którzy zostali wezwani do rozładowania korków w tej okolicy, o czym mówił nam naczelnik sądeckiej drogówki podinsp. Bogusław Żytkowicz.

– W rejon ulicy Śniadeckich, Młyńskiej, Rejtana i Długosza skierowani zostali policjanci Wydziału Ruchu Drogowego, którzy podjęli ręczną regulację ruchem w celu upłynnienia ruchu. Spiętrzenia zapewne wynikały z intensywnych opadów śniegu, występujących na jezdni błocie pośniegowym, a także pogódźmy się z tym, że były to godziny szczytu, kiedy ten ruch na terenie miasta Nowego Sącza jest bardzo duży.

Co z pacjentami? Musiały pojechać po nich karetki z innych miejscowości – relacjonuje dyrektor sądeckiego pogotowia.

– Dzięki bardzo sprawnej akcji dyspozytorni w Tarnowie udało się do tych pacjentów, którzy wcześniej zgłosili potrzebę wsparcia ze strony sądeckiego pogotowia skierować najbliższe Zespoły Ratownictwa Medycznego ze Starego Sącza. Co byłoby w sytuacji, gdyby ratownicy ze Starego Sącza już byli na jakimś wyjeździe? Przypomnę, że najbliższe lokalizacje od Nowego Sącza to jest Nawojowa, ale ona jest czynna tylko do godziny 19.00, więc pozostaje Stary Sącz, Grybów, Łososina Dolna. To jest ponad 30 kilometrów do kolejnych zespołów, które muszą też tę trasę pokonać.

Dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego Andrzej Bodziony widzi dwa rozwiązania. Pierwsze to wprowadzenie zakazu parkowania na ul. Śniadeckich, tak aby karetki mogły mieć swobodny przejazd do ul. Młyńskiej. Drugą możliwością, którą proponują władze pogotowia, jest wprowadzenie w zakresie od ul. Rejtana do stacji pogotowia ratunkowego dwukierunkowej jezdni. Karetki miałyby wtedy możliwość skrętu w lewo i dojazdu do ul. Rejtana i opcję dalszej jazdy ul. Długosza lub Kilińskiego.

Co na to mieszkańcy i kierowcy, korzystający z ulicy Śniadeckich?

– Jestem za. Ja mieszkam przy tej ulicy. To jest dramat, ile minut tracą karetki na to przepychanie się przez korek. Sama jeżdżę często tą ulicą i jak jedzie karetka, to nie ma się gdzie usunąć. Jakby było jednak szerzej, zlikwidowaliby ten parking, to byłoby całkiem inaczej. Tylko gdzieś auta się muszą pomieścić, bo tu parkują nawet ci, którzy chcą odwiedzić pacjentów w szpitalu, albo jak ktoś jedzie do apteki.

Na razie Urząd Miasta Nowego Sącza nie odniósł się do tego tematu. Drogą mailową skierowaliśmy swoje pytania do Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu, a także do biura prasowego Urzędu Miasta Nowego Sącza. Sam prezydent zapytany przez nas o ul. Śniadeckich nie zabrał głosu w tej sprawie.

O swoich działaniach w sprawie usprawnienia ruchu karetek zapewnił jednak starosta nowosądecki Tadeusz Zaremba, któremu podlega Sądeckiego Pogotowie Ratunkowe.

– Jest też kwestia wyjechania i włączenia się w ul. Młyńską. Czekamy na przygotowanie rozwiązań, kilku koncepcji przez Miejski Zarząd Dróg i wtedy będziemy się zastanawiać, w którym kierunku iść.

Jeśli sytuacja na ulicy Śniadeckich nie będzie się zmieniać, to czy możliwe jest przeniesienie bazy Pogotowia w inne miejsce? Na razie starostwo nie planuje tak dalekich zmian, bo ciężko znaleźć lokalizację w centrum Nowego Sącza, której korki w ogóle by nie dotyczyły. Z kolei wyprowadzanie bazy karetek poza miasto nie miałoby sensu, dlatego, że stacjonujące tu karetki dedykowane są w dużej mierze pacjentom z terenu Nowego Sącza.

Exit mobile version