O tym, że, współczucie przekłada się na konkretne czyny, służenie bliźniemu jest miłowaniem Boga w praktyce oraz autentyczne poświęcenie się wszystkim cierpiącym, zwłaszcza chorym, starszym i uciśnionym, jest możliwe jeśli będziemy „rozpaleni Bożą miłością” pisze Papież w opublikowanym dziś Orędziu na XXXIV Światowy Dzień Chorego. Opieka nad chorymi jest „autentycznym działaniem kościelnym” – przypomina Leon XIV.
Papież w dokumencie proponuje rozważenie ewangelicznego obrazu miłosiernego Samarytanina, który jest „zawsze aktualny i nieodzowny, aby na nowo odkryć piękno miłości i społeczny wymiar współczucia oraz zwrócić uwagę na potrzebujących i na cierpiących, jakimi są chorzy”. Refleksja nad wybranym fragmentem z Pisma Św. (Łk 10, 25-37) została uczyniona poprzez zastosowanie klucza hermeneutycznego encykliki „Fratelli tutti”, papieża Franciszka. W dokumencie tym znajdujemy wskazanie: „współczucie i miłosierdzie wobec potrzebujących nie sprowadzają się jedynie do wysiłku indywidualnego, ale realizują się w relacji: z bratem w potrzebie, z tymi, którzy się nim opiekują, a – co najważniejsze – z Bogiem, który obdarza nas swoją miłością”.
„Dar spotkania rodzi się z więzi z Jezusem Chrystusem, utożsamianym przez nas z miłosiernym Samarytaninem, który przyniósł nam wieczne zbawienie i którego czynimy obecnym, gdy pochylamy się nad poranionym bratem” – pisze Leon XIV.
Dar spotkania
Papież wskazał, że dziś żyjemy w „kulturze prędkości, natychmiastowości, pośpiechu, a także odrzucenia i obojętności”. Skutkuje to niemożliwością zatrzymania się, aby dostrzec potrzeby drugiego człowieka. Pan Jezus uczy nas „jak stać się bliźnim”. Nawiązując do św. Augustyna, Leon XIV stwierdza, że „Pan nie chciał nauczyć kim był bliźni tego człowieka, ale dla kogo on powinien stać się bliźnim”.
Jan Paweł II o św. Augustynie, nagranie archiwalne (1986)Nie da się zrozumieć pontyfikatu Leona XIV bez św. Augustyna. Biskup Hippony to duchowy i teologiczny punkt odniesienia dla obecnego papieża, który wywodzi się z zakonu …
Ojciec Święty dodaje, że „bycie bliźnim nie zależy od fizycznej lub społecznej bliskości, ale od decyzji, by miłować”. Dla chrześcijanina wzorem w tym, w staniu się bliźnim cierpiącego jest Pan Jezus, „który przybliżył się do zranionej ludzkości”. Nie chodzi tutaj o „zwykłe gesty filantropii”, ale o umiejętność osobistego uczestnictwa w cierpieniach bliźniego; a to oznacza „dar z siebie”, który „wykracza poza zaspokajanie potrzeb”. Nasza osoba ma stać się częścią daru. Taka miłość „musi karmić się spotkaniem z Chrystusem”.
Opieka nad chorymi
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie pokazuje, że współczucie jest cechą, która wyróżnia czynną miłość. To nie teoria ani sentymentalizm. „Okazywanie współczucia zakłada głębokie emocje, które skłaniają do działania. Jest to uczucie wypływające z wnętrza i prowadzące do zaangażowania się w cierpienia innych” – napisał Leon XIV.
Papież wymienił tych, którzy dzielą się miłosierdziem; są to: „członkowie rodziny, sąsiedzi, pracownicy służby zdrowia, osoby pracujące w duszpasterstwie służby zdrowia i wielu innych, którzy zatrzymują się, podchodzą, leczą, niosą, towarzyszą i ofiarowują to co mają, nadają współczuciu wymiar społeczny”. Jest to praktyka, która spełnia się w relacji i wykracza poza jedynie działania indywidualne.
„Bycie jedno w Jednym oznacza, że czujemy się prawdziwie członkami ciała, w którym zgodnie z naszym powołaniem niesiemy współczucie Pana wobec cierpienia wszystkich ludzi. Co więcej, wzruszający nas ból, nie jest bólem obcym, lecz jest cierpieniem części naszego własnego ciała, o które nasza Głowa poleca nam troszczyć się dla dobra wszystkich” – napisał Ojciec Święty.
Życie zaangażowane i solidarne
Pierwszeństwo Bożej miłości oznacza, że ludzkie działanie nie jest podejmowane ze względu na pożytek osobisty lub w celu pozyskania nagrody. Jest to przejaw miłości, która wykracza poza ramy obrzędów i przekłada się na prawdziwy kult. Z tego płynie także znaczenie miłości siebie samego, która „zakłada odejście od zainteresowania budowaniem naszej samooceny lub poczucia naszej godności w stereotypach sukcesu, kariery, pozycji lub pochodzenia”; a prowadzi do odnalezienia naszego właściwego miejsca względem Boga i bliźniego.
Nawiązując do encykliki papieża Franciszka „Fratelli tutti”, Leon XIV wskazał, że „prawdziwym lekarstwem na rany człowieka jest życie ugruntowane na miłości braterskiej, która znajduje swe źródło w miłości Boga”. Pragnieniem Papieża jest, aby w naszym chrześcijańskim życiu nigdy nie zabrakło wymiaru braterskiego, „samarytańskiego”. Ten styl ma źródło w Panu Bogu, w wierze w Chrystusa.
