’Nie możemy całkowicie zamknąć się na inwestorów, jeżeli chcemy się rozwijać” – tak burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk odniósł się do głosów mieszkańców Dębiny Zakrzowskiej w sprawie planowanej budowy krematorium.
Temat w ostatnich dniach wywołuje ogromne emocje. Mieszkańcy mówią wprost o poczuciu bezsilności. Po raz drugi, niemal w tym samym miejscu, pojawia się pomysł budowy spalarni zwłok.
W odpowiedzi na wcześniejsze protesty mieszkańców gmina przystąpiła do wprowadzania zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, które miały uniemożliwić realizację takiej inwestycji na tym terenie.
Jak się jednak okazuje, planowane zmiany obejmują jedynie obszar kilku działek. Tymczasem drugi inwestor planuje budowę krematorium około 100 metrów dalej – już poza terenem objętym zmianami w planie. To rodzi pytania mieszkańców, dlaczego zmiany nie objęły szerszego obszaru i czy gmina nie przewidziała ryzyka wykorzystania tej luki.
Do sprawy burmistrz Wojnicza odniósł się w programie 'Słowo za Słowo”. Podkreślił, że rozumie społeczne oburzenie, jednak żadna gmina nie może całkowicie zamykać się na inwestorów.
– Nie możemy zmieniać wszystkich działek usługowych tylko dlatego, że boimy się potencjalnych inwestycji. Działki usługowe muszą istnieć, bo ludzie prowadzą różne działalności gospodarcze, a nie tylko spalarnie zwłok. Jeżeli chcemy pozyskiwać środki z podatków i rozwijać gminę Wojnicz, nie możemy całkowicie zamykać się na inwestorów – mówił Tadeusz Bąk.
Burmistrz wyjaśnił również, że działka przeznaczona pod inwestycję znajduje się bezpośrednio przy obwodnicy. Z tego względu inwestor, planując zjazd z drogi, nie musiał zwracać się do gminy, lecz bezpośrednio do Zarządu Dróg Wojewódzkich.
Jak zaznacza Tadeusz Bąk, ani on, ani mieszkańcy nie sprzeciwiają się samej idei krematorium. Problemem pozostaje lokalizacja, zbyt bliska zabudowie mieszkaniowej. Mieszkańcy obawiają się, że byliby skazani na codzienny widok karawanów.
– Gdyby ta lokalizacja była inna, bardziej oddalona od domów, sprawa wyglądałaby inaczej. Terenów jest bardzo dużo. Nie uciekam od tego, że to jest kwestia przyszłości i takie miejsce kiedyś będzie musiało powstać. Coraz więcej rodzin decyduje się na kremację o pochówek w urnach – zaznaczył burmistrz.
Po złożeniu drugiego wniosku inwestycyjnego gmina – jak przyznaje włodarz Wojnicza – nie ma już realnych narzędzi, by skutecznie zablokować inwestycję. Decyzja leży obecnie w rękach procedur administracyjnych oraz Starostwa Powiatowego w Tarnowie.
W przypadku pierwszego inwestora Starostwo Powiatowe w Tarnowie już dwukrotnie wydało decyzje odmowne dotyczące pozwolenia na budowę.
