Nieprzetarte szlaki, miejscami zaspy i mróz. W Beskidach zima w pełni, ale na warunki do uprawiania turystyki nie są łatwe. Niebezpiecznie zrobiło się w Tatrach.
Pomimo zawiei i śnieżnych zamieci, jakie miały miejsce w ostatnich dniach, śniegu w Beskidzie Sądeckim nie jest jeszcze bardzo dużo. W partiach podszczytowych to niecałe 30 cm. Pokrywa jest jednak zawiana, a więc nierównomierna. Z tego powodu większość szlaków jest nieprzetarta.
Dla koneserów taka zima w górach to prawdziwy rarytas, jednak jak apeluje GOPR, trzeba pamiętać o dobrym przygotowaniu. Obowiązkowo należy mieć z sobą telefon z aplikacją Ratunek, mapę i pamiętać też numery alarmowe w górach, czyli 985 lub 601 100 300. O odpowiednim ekwipunku przypomina ratownik dyżurny ze Centralnej Stacji Ratunkowej Grupy Krynickiej GOPR.
– Ciepłe ubranie, termos, stuptuty, kijki. Miejscami też raczki, gdzieś w wyższych partiach gór, bo pod śniegiem może być lód. Na przykład schodząc asfaltem z Przehyby w stronę Gabonia, to tam trzeba uważać. Dobre buty, ciepła, puchowa kurtka i jakieś dodatkowe okrycie, to powinno wystarczyć. Pamiętajmy też o racjonalnym planowaniu długości tras, bo wiadomo, że w takich warunkach czasy przejść się zwiększają.
Również w Pieninach szlaki są zawiane, ale śniegu nie jest jeszcze dużo. Niezagrożone zsuwami śnieżnymi, czy małymi lawinami są takie popularne miejsca, jak stoki Trzech Koron, Wąwóz Szopczański, Wąwóz Homole lub popularna Droga Pienińska.
Jednak miejscami trzeba uważać, o czym informuje ratownik Grupy Podhalańskiej GOPR, Rafał Szołtysik.
– Szlaki są nieprzetarte, a warunki turystyczne średnie, a miejscami trudne. Ścieżka Pienińska jest w sumie przetarta, bo strażacy ostatnio tam przejechali i zrobili ślad dla turystyki biegowej. Natomiast w Wąwozie Homole prowadzona jest wycinka drzew. Zamknięte było tam do 31 grudnia, a teraz już można wchodzić, ale są jeszcze utrudnienia w postaci leżących drzew i krzaków.
Są też miejsca, gdzie można poczuć góry, nie wychodząc zbyt daleko i wysoko i to jest właśnie na pograniczu Beskidu Sądeckiego i Pienin. Niezależnie od zapowiedzi synoptyków turyści w ostatnich dniach pojawiają się w Bacówce pod Bereśnikiem, co potwierdza pani Ola z załogi schroniska.
– Droga do schroniska jest odśnieżona i ludzie chętnie przychodzą od strony Szczawnicy, gdzie warunki są dobre. Jest dużo śniegu i jest mróz, ale nawet pomimo tej pogody i opadów jest dość dobrze i ludzie do nas przychodzą.
Bajkowo, chociaż już nie tak bezpiecznie jest na Babiej Górze. Tam GOPR wprowadził I, czyli niski stopień zagrożenia lawinowego.
Bardzo niebezpiecznie zrobiło się w Tatrach. TOPR ogłosił III, znaczny stopień zagrożenia lawinowego. Ostrzeżenie obowiązuje powyżej wysokości 1800 metrów. Trzeba pamiętać, że poniżej tej wysokości cały czas obowiązuje lawinowa II.
– Intensywnym opadom śniegu może towarzyszyć silny wiatr – mówi ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Grzegorz Kubicki w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową.
– Co powoduje, że w momencie wystąpienia takiego wypadku, na przykład lawinowego, nie jesteśmy w stanie dotrzeć szybko na miejsce. To się wiąże z tym, że pomoc, która nie jest szybko udzielona właśnie w wypadku lawinowym, często kończy się poważnymi konsekwencjami, więc zalecamy wstrzymanie aktywności górskich.
Wiatr może przenosić śnieg, a to powoduje, że większość szlaków jest zasypana i nieprzetarta. Występują też zaspy. Nadal panuje mróz.
Jeśli już ktoś wybiera się w Tarty, to musi umieć ocenić zagrożenie lawinowe i dobrze wybrać trasę. Niezbędne jest posiadanie odpowiedniego sprzętu zimowego, czyli raków, czekana, kasku i lawinowego ABC, a także umiejętność posługiwania się nim.
Tatrzański Park Narodowy apeluje i odradza wchodzenie na zamarznięte tafle wysokogórskich stawów.
