Mieszkańcy spotkali się z radnymi gminy Muszyna.
Są zbulwersowani, bo brak stacji narciarskiej sprawia, że mają duże problemy.
– Dla naszego regionu to jest tak naprawdę być albo nie być. Nasze dzieci stąd powyjeżdżały. Nie mają po prostu tu bytu, utrzymania. Zachodzę w głowę, dlaczego tak się dzieje. Czy za tym nie stoi ktoś trzeci? Komu zależy na tym, żeby nie powstał ten wyciąg u nas?
– Nie może tak być, żeby urzędnik z Krakowa, niewiedzący nawet pewnie gdzie tutaj jest ta lokalizacja tego wyciągu, decydował o tym, czy my to możemy robić, czy nie możemy robić. My mamy prawo żądać od tych urzędników, ponieważ oni się utrzymują z naszych podatków. Oni mają dla nas służyć, a nie my dla nich
– mówił Bartłomiej Plata, sołtys miejscowości Szczawnik.
Najprawdopodobniej inwestor ośrodka narciarskiego w Szczawniku, czyli spółka PKL, odwoła się do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w sprawie negatywnej opinii o raporcie oddziaływania na środowisko.
W związku z przeciągającymi się procedurami, raczej nie ma szans na powrót narciarzy do gminy Muszyna w najbliższym sezonie zimowym.
RDOŚ jest na nie. Reaktywacja stacji narciarskiej w Szczawniku jest pod znakiem zapytania!
