Referendum w sprawie odwołania wójta gminy Tymbark odbędzie się w prawdopodobnie w czerwcu. Inicjatorzy oskarżają Pawła Ptaszka o brak inwestycji, czy niegospodarność. Wójt odpowiada, że są to działania polityczne.
Ponad 1000 na 501 obowiązkowych podpisów zebrali wśród mieszkańców gminy Tymbark pomysłodawcy referendum o odwołanie wójta Pawła Ptaszka. Odpowiednie dokumenty są już u komisarza wyborczego w Nowym Sączu, który powiadomi organizatorów o terminie głosowania. To, jak przewidują sami organizatorzy, referendum może odbyć się prawdopodobnie w czerwcu.
Inicjatorzy zarzucają wójtowi opóźnienia w budowie sieci wodno-kanalizacyjnej, brak nowej remizy, czy szkoły w Podłopieniu, złą współpracę z sołtysami, czy też niepotrzebną rozbudowę urzędu gminy i niegospodarność w związku z zakupem jednego z budynków.
Samorządowiec twierdzi, że zarzuty są kuriozalne, bo inwestycje albo trwają, albo są już zaplanowane, a wybory odbyły się rok temu i nie zaszło nic poważnego, co powinno skutkować takim obrotem sprawy.
– Gmina działa i normalnie wykonujemy swoje obowiązki – mówił Paweł Ptaszek na antenie radia RDN Nowy Sącz. Według niego sprawa ma drugie dno i związana jest z osobą byłego starosty limanowskiego, a obecnie radnego powiatu limanowskiego.
– W świetle ostatnich wystąpień medialnych oraz na sesji pana Jana Puchały, czyli byłego starosty, widać, że te zarzuty są tylko pretekstem, za którymi ukrywa się prawdziwy cel referendum, a w świetle tego, co zostało powiedziane przez samego pana Jana Puchałę i tego, co się publicznie mówi, to tak naprawdę cały sens referendum sprowadza się do tego, aby pan Jan Puchała mógł wystartować w wyborach na wójta, które w mniemaniu jego i jego zwolenników odbędą się po wygranym referendum.
– Dziwię się bardzo panu wójtowi – odpowiada wywołany do tablicy były starosta limanowski, Jan Puchała.
– Mnie się zawsze wydawało, że pan wójt Paweł Ptaszek to jest człowiek wykształcony, inteligentny, mądry i nie powinien się tak wypowiadać. Broniąc siebie, atakuje moją osobę, gdzie ukrywa, jaka jest prawda. Inicjatorzy referendum przedstawią dowody na to, że jest bardzo duże niezadowolenie mieszkańców. Pan wójt Ptaszek od trzech kadencji przede wszystkim obiecuje, ma piękne kampanie wyborcze i zazwyczaj kończy się na obiecankach i projektach, które ma zamiar zrobić.
Jan Puchała zaprzecza, że jednym z powodów organizacji referendum jest chęć przejęcia władzy w gminie Tymbark.
Jak mówi, nikt jeszcze nie zachęcał go do startu w ewentualnych wcześniejszych wyborach.
Główny inicjator referendum przeciwko wójtowi Tymbarku, czyli członek Rady Sołeckiej z Podłopienia Robert Kuc, również zaprzecza, że prawdziwym celem jego przeprowadzenia jest start Jana Puchały w wyborach.
Jak podkreśla, referendum ma dać mieszkańcom możliwość wyrażenia swojego zdania na temat polityki wójta. Wśród zarzutów podaje dokładne liczby w kwestii inwestycji wodno-ściekowych. Twierdzi, że inne samorządy zdobyły o wiele więcej pieniędzy na takie zadania w zaledwie kilka miesięcy.
– Wójt mówi, że w ciągu 10 lat wydał na poprawę wodociągów i kanalizacji 27 mln złotych, a na przykład nasz sąsiad czyli gmina Jodłownik otrzymała na taki cel ponad 20 mln złotych w ciągu kilku miesięcy. Gmina Dobra tylko w rozpoczętym 2025 roku już zdobyła ponad 10 mln złotych na kanalizację.
Jak dodaje Robert Kuc, o kandydatach na nowego wójta będzie można mówić dopiero, gdy referendum przyniesie odwołanie Pawła Ptaszka.
Paweł Ptaszek w swoich mediach społecznościowych tłumaczy się z zarzutów wobec niego i zachęca swoich zwolenników do bojkotu referendum, bo niska frekwencja spowoduje jego nieważność.
Jak dodaje, nie musi teraz poddawać się werdyktowi mieszkańców, bo to właśnie oni wybrali go na wójta Tymbarku zaledwie rok temu.