Brzesko: Wyrok w głośnej sprawie – 10 miesięcy prac społecznych dla byłego sportowca

 

Tymoteusz Świątek nie jest zwyrodnialcem, by pójść do więzienia. Lepiej gdy za swoje winy będzie pracował na rzecz zwierząt – tak brzeski sąd argumentował wyrok dla byłego zawodnika MMA. 23-latek został oskarżony, że w brutalny sposób zabił małego kota. Sąd uznał, że to był zbieg niesprzyjających okoliczności.

Tymoteusz Świątek przyjechał do domu swojego ojca, by odebrać kota swojego brata. Między panami wywiązała się awantura. Podczas kolejnych utarczek słownych Tymoteusz uderzając kotem o samochód pozbawił go życia. Sąd uznał, że nie było to znęcanie się nad zwierzęciem, a jedynie zbieg nieszczęśliwych okoliczności. – Postępowanie wykazało, że nie można uznać go za bezdusznego mordercę, na jakiego został wykreowany przez opinię publiczną. Czyn, jakiego się dopuścił, nie miał charakteru zaplanowanego – dodaje Jaromierz Sobusiak, sędzia Sądu Rejonowego w Brzesku.

Tymoteusz Świątek został skazany na 10 miesięcy prac społecznych. Ma pomagać w schronisku dla zwierząt. Wyrok nie jest prawomocny. Leszek Rzepka, pełnomocnik Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zapowiedział apelację. – To jest wyrok niezwykle łagodny – mówi mecenas.
Sam oskarżony podkreśla, że po tym zdarzeniu został zmieszany z błotem przez ludzi, którzy nie wiedzieli, jaką gehennę przechodził on i jego rodzina ze strony ojca. – Ci, co mi życzyli śmierci, muszą wiedzieć, że muszą się postarać, żeby mnie zabić – dodaje Tymoteusz Świątek.

Tymoteusz Świątek na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami musi zapłacić 1500 złotych, oraz pokryć koszty procesu.

Oskarżony wyraził zgodę na publikację wizerunku i nazwiska.

Posłuchaj relacji:

Łukasz Wrona