Nowy Sącz: Plaga kleszczy już nawet w miastach

 

Kleszcze przeprowadziły się do miast. Te groźne pajęczaki można spotkać już nie tylko w lesie czy na łąkach w regionie, ale także już np. na sądeckich Plantach. W dodatku ten rok, zdaniem ekspertów, ma być rekordowy pod względem liczby kleszczy.

Sądecki przyrodnik Grzegorz Tabasz tłumaczy, że można je też podzielić na dwa gatunki. Jeden z nich to kleszcz pastwiskowy, który występował z naszych lasach od lat. – Był na pastwiskach, gdzie lubił atakować bydło, albo dzikie zwierzęta. Ludzie mu nie bardzo smakowali. Zdarzały się ukłucia, ale bardzo rzadko. Natomiast jakieś 20 lat temu z północno – wschodniej Polski zaczęły nagle w naszą stronę migrować kleszcze łąkowe. On występował na terenach podmokłych. Nagle zaczął migrować. Niektórzy twierdzą, że to wina łosi – mówi Tabasz.

Populacja łosi zwiększyła się w ostatnich latach. Dlatego zwierzęta zaczęły się przemieszczać, a wraz z nimi gatunek kleszcza łąkowego. Łosie można spotkać np. w okolicach Maszkowic. – Prawdopodobnie te migrujące łosie rozniosły te kleszcze. Potem te kleszcze łąkowe zaczęły atakować nasze sarny i jelenie. Co ważne też, kleszcz łąkowy bardzo szybko zmienił swoje obyczaje. Z miejsc wilgotnych zasiedlił miejsca suche. Można go spotkać np. parkach, na skwerach czy ogrodach – dodaje.

Dlatego zarówno po wizycie w lesie, jak i w parku czy ogrodzie, trzeba dokładnie obejrzeć swoją skórę, czy nie wbił się w nią kleszcz. Pajęczaki z lasu mogą przynieść do domu także nasze koty czy psy. Zwierzęta także powinniśmy obejrzeć, czy nie mają na sobie tych pajęczaków.

Posłuchaj Grzegorza Tabasza:

 

Jolanta Frączek