Tarnów: Czy to koniec zamieszania w sprawie zmian ulic?

 

Po tym, jak urzędnicy samowolnie, zdaniem prezydenta, wytypowali wstępnie ulice do dekomunizacji, a Roman Ciepiela wysłał ich na szkolenie historyczne, Komisja ds. Nazewnictwa Ulic i Placów Publicznych wskazała 6, które w pierwszej kolejności będą zmienione.

Chodzi o ulice, które mają nazwy działaczy komunistycznych: Szenwalda, Buczka, Ziaji, Kowalskiego oraz Zubrzyckiego, który według IPN służył w organizacjach stalinowskich, i płk. Armii Czerwonej – Waszkiewicza – mówi Kazimierz Koprowski, przewodniczący Komisji i Rady Miejskiej. – Te wszystkie 6 propozycji będzie poddanych konsultacjom społecznym, natomiast w stosunku do pozostałych, o których dyskutowaliśmy na komisji, pójdzie stosowne zapytanie do IPN-u, aby wyraził swoje stanowisko, bo w tym spisie, który funkcjonuje na stronie Instytutu,  niektórych nazw ulic tarnowskich nie ma – dodaje.

Docelowo radni mają zmienić kilkanaście nazw. Wśród nich też Os. XXV-lecia. Proponowane nazwy to burmistrza Tertila czy Niepodległości. Mieszkańcy słynnego osiedla nie są jednak skorzy do zmian.

Nazwy tych przywódców komunistycznych powinny być zmienione, ale XX-lecia PRL powinno zostać. Lepiej byłoby włożyć te pieniądze w wygląd. To jest część naszej historii i tego nie wymażemy. Nawet, gdy dziecko w przyszłości zapyta, dlaczego taka nazwa. Bo kiedyś tak było – mówią.

Na liście ulic przygotowywanej przez Komisję ds. Nazewnictwa nie ma Batalionów Chłopskich ani Broniewskiego, które wywołały burzę w Urzędzie Miasta. Tymczasem, jak to zwykle bywa, jednym mieszkańcom ulic, które budzą skojarzenia z epoką PRL-u, nazwa zupełnie nie przeszkadza, inni mają dość skojarzeń z czasami, do których nie chcieliby nigdy wrócić. – Powinno się zmienić, bo to jest Polska, a nie Związek Radziecki. Sama mieszkam niedaleko ulicy Szenwalda i uważam, że takie nazwy powinny być dawno zmienione ze względu na pamięć historyczną. Komunizm tyle szkody narobił, że wystarczy. To był też ustrój, w którym pracowaliśmy, i mogą te nazwy pozostać – mówią.

Mieszkańcy będą mogli wprawdzie konsultować listę ulic, które będą zmienione, ich propozycje tafią do banku, ale czy ewentualny sprzeciw coś da? – Przeciwko czemu niby mieszkańcy mieliby protestować? Mamy wykonać zapisy ustawy i chcemy wybrać najlepszy złoty środek, prosząc również rady osiedli o propozycje – mówi Kazimierz Koprowski.

Jak mówią zapytani przez nas tarnowianie, zmiany mogą być mylące dla tych, którzy będą szukać według starego adresu. Jeżeli chodzi o wymianę praw jazdy i dowodów rejestracyjnych, do której będą zmuszeni mieszkańcy po zmianie nazw, Rada Miasta może podjąć uchwałę zwalniającą mieszkańców z tych opłat.

Postaci komunistyczne z 6 ulic mieliby zastąpić: św. Faustyna, Baczyński, Skalski, Małecki, major Raginis czy ulica Kresowa. Ostatecznie o nazwach zdecyduje Rada Miejska.

Tymczasem, Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich złożyło do Rady Miasta wniosek o nazwanie ulicy lub innego miejsca imieniem doktora Mariana Wodzińskiego.  –  Jego postać to materiał na scenariusz filmowy – uważa prezes Henryk Słomka-Narożański. Tarnowianin uczestniczył w pierwszych ekshumacjach polskich oficerów w Katyniu, a potem był prześladowany. – Naszym zdaniem zasługuje na upamiętnienie, dajemy pod tym względem władzom dowolność – dodaje Słomka-Narożanski. – Ja też nie jestem zwolennikiem zmian nazw ulic. Natomiast to są decyzje Komisji Nazewnictwa, a później Rady Miejskiej. Liczymy, że będzie to godna ulica, plac czy inna przestrzeń – dodaje.

Po pracy ekshumacyjnej w Katyniu, Polska Partia Robotnicza wydała na doktora Wodzińskiego wyrok śmierci. Prześladowało go także Gestapo, NKWD, które likwidowało świadków ekshumacji, oraz UB. Do zakończenia wojny ukrywał się w Tarnowie, potem uciekł do Wielkiej Brytanii. Tam założył rodzinę, a po śmierci jego prochy sprowadzono do miasta pod Górą św. Marcina.

Tarnowscy gimnazjaliści proponują z kolei, by w mieście powstał plac Żołnierzy Wyklętych. W związku z projektem Sejmu Dzieci i Młodzieży, który ma zmienić symbole propagujące systemy totalitarne, zaproponowali stworzenie właśnie takiego miejsca. – Komisja Rady Miasta zainteresowała się naszym projektem i jest to bardzo realny pomysł – mówi Oliwia Mazurek, uczestniczka konkursu. – Zaproponowałyśmy plac przy ulicy Bernardyńskiej, ale dostałyśmy też pomysł podczas sesji na nazwanie skrzyżowania Szerokiej i Lwowskiej, bo ten skwer nie ma nazwy – dodaje.

Aktualnie w Tarnowie nie ma placu Żołnierzy Wyklętych. Propozycja ma być rozpatrzona na następnej sesji rady miasta. Uczniowie, w związku z sejmowym projektem, proponują także zamianę nazw tych miejsc, które związane są z komunizmem. Uczennice gimnazjum nr 1 chcą przekształcić ul. Ziaji w ul. Mieczysława Krzysztoforskiego, a dwóch uczniów z tej samej szkoły chce ul. Fąfary  zamienić w ul. Ryszarda Smożewskiego, byłego dyrektora tarnowskiego teatru.

Więcej na ten temat w Pulsie Regionu po 15.30.

Posłuchaj Kazimierza Koprowskiego:

Posłuchaj mieszkańców Osiedla XXV-lecia PRL:

Posłuchaj tarnowian:

Posłuchaj Henryka Słomki-Narożańskiego:

Posłuchaj Oliwii Mazurek:

Jadwiga Kozioł, Dorota Kunc, Marta Tarnowska