Tarnów: Czy wiadukt to bubel?

 

Do takiej nieoficjalnej informacji dotarł nasz reporter RDN Małopolska. Przejazd pod wiaduktem służył kierowcom za wygodny objazd zatłoczonych ulic Narutowicza i Krakowskiej. Dzięki niemu można było w łatwy sposób ominąć korki i dostać się w okolice tarnowskiego Park&Ride. Ku zdziwieniu kierowców otwarty dla ruchu przejazd został nagle zamknięty.

Jak tłumaczy Artur Michałek, kierownik Działu Organizacji Ruchu w Zarządzie Dróg i Komunikacji wiadukt to wciąż plac budowy, a decyzję o dopuszczeniu do ruchu podjął kierownik budowy.

Obszar, który objęty jest modernizacją linii kolejowej jest placem budowy. i na tym obszarze zarządza tym terenem kierownik budowy. i to kierownik budowy decyduje o tym, czy będzie udostępniona droga dla przejścia, czy też przejazdu, czy nie. Najwyraźniej kierownik budowy uznał, że nie będzie to stało w sprzeczności z bezpieczeństwem ruchu drogowego, z bezpieczeństwem osobistym użytkowników drogi i ten ruch został w pewnym okresie wprowadzony – tłumaczy.

Według nieoficjalnej informacji, do której dotarł nasz reporter, kolejarze mieli nie dochować należytej staranności i nachylenie nawierzchni może powodować zalewanie ulicy w czasie opadów. ZDiK nie chciał ustosunkować się do pogłosek, którym stanowczo zaprzecza Dorota Szalacha z biura prasowego PKP PLK.

Zrealizowany został zgodnie z projektem budowlanym, uzgodnionym przez władze miejskie, zgodnie z pozwoleniem na budowę. Jeśli komisja wykaże jakiekolwiek niezgodności, czy nieprawidłowości to wykonawca oczywiście będzie zobowiązany je usunąć – wyjaśnia.

Jak się okazuje PKP spóźniły się z przesłaniem kompletu dokumentów, przez co opóźni się odbiór techniczny obiektu.

Wnioskowaliśmy do wykonawcy o uzupełnienie pewnych informacji i jeszcze do nas nie dotarły, w związku z powyższym oczekujemy na odpowiedź, po uzyskaniu odpowiedzi przystępujemy do odbioru – dodaje Artur Michałek. Jednak także w tym przypadku PKP nie widzą problemu.

Problem będą mieli jednak kierowcy. Jak powiedział urzędnik ZDiK, po oddaniu wiaduktu ulica Wita Stwosza zmieni się w tym miejscu w ciąg pieszo-rowerowy. Wszystko przez tak zwaną ograniczoną skrajnię, czyli prześwit pomiędzy jezdnią, a stropem wiaduktu, który nie ma wymaganych 3,5 metra wysokości. Póki co nie zanosi się na to, by kolejarze mieli zamiar obniżyć poziom jezdni.

Posłuchaj Doroty Szalachy:

Posłuchaj Artura Michałka:

Kuba Kusy