Tarnów: Zderzenie ambulansu z pocztowym samochodem

 

To kierowca karetki, a nie furgonetki Poczty, doprowadził do zderzenia czołowego na skrzyżowaniu Mickiewicza i Matki Bożej Fatimskiej. Tak przynajmniej twierdzi Policja.

Do zdarzenia, które ostatecznie zakwalifikowano jako kolizję, doszło we wtorek około godz. 20.00.  Do szpitala trafili cała ekipa karetki i furgonetki pocztowej, w sumie 5 osób.  Uczestnicy oprócz niegroźnych stłuczeń, nie doznali poważniejszych urazów i po udzieleniu pierwszej pomocy wrócili do domów.

Karetka wyjeżdżała ze stacji przy Fatimskiej w kierunku Mickiewicza. Jak twierdzi asp. sztab. Paweł Klimek, winnym czołowego zderzenia jest kierowca ambulansu.

Na czerwonym sygnalizatorze karetka wjeżdża na skrzyżowanie z zamiarem skrętu w lewo, natomiast od ulicy Starodąbrowskiej Mickiewicza do góry jedzie konwój Poczty Polskiej. Kierujący karetką 55-latek nie zastosował się do przepisów ruchu drogowego, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu i doszło do zderzenia – tłumaczy oficer prasowy tarnowskiej Policji.

Jak dodaje kierowca nie może za wszelką cenę wjeżdżać na skrzyżowanie, pomimo, iż kieruje pojazdem uprzywilejowanym.

Nie możemy mówić o śliskości czy nieprzyczepności na drodze, musimy powiedzieć tylko o tym, że kierujący karetką, pomimo tego że jechał na sygnale uprzywilejowania, musi się najpierw upewnić, że ma wolny przejazd. Nie może wjeżdżać bez upewnienia się, że może przez skrzyżowanie bezpiecznie przejechać. Jest to ewidentnie jego wina. Zobaczymy, jak zakończy się postępowanie, ale na pewno będzie ukarany kierowca – wyjaśnia.

Tymczasem, jak powiedział nam rzecznik Pogotowia, Krzysztof Krzemień, karetka ma całkowicie rozbity przód i nie nadaje się do jazdy.

Kierowcy grozi mandat nie mniejszy niż 220 zł i 6 punktów karnych, a jeśli sprawa trafi do sądu, konsekwencje mogą być dla niego dużo poważniejsze.

Posłuchaj Pawła Klimka:

Jadwiga Kozioł