Stary Sącz: Aptekarze nie chcą całodobowo obsługiwać starosądeczan

Aptekarze protestują w sprawie uchwały wprowadzonej przez radę powiatu nowosądeckiego. Według niej już od początku stycznia w Starym Sączu co najmniej jedna apteka każdego dnia pracowałaby przez 24 godziny. Władze gminy i powiatu chciały ułatwić w ten sposób mieszkańcom  dostęp do leków tylko na receptę. Z kolei właściciele aptek przekonują, że nocne dyżury wymagają fachowego personelu i dużych nakładów finansowych.

Starosądeczanie nie mają wątpliwości. W mieście przydałaby się apteka otwarta całą dobę. – Przynajmniej jedna. W niedzielę w ogóle są nieczynne apteki. Są sytuacje, gdy ktoś zachoruje w nocy i trzeba jechać do Nowego Sącza – mówią mieszkańcy.

Teraz w gminie Stary Sącz funkcjonuje 6 aptek. Większość w mieście św. Kingi, a jedna w Barcicach. Większość otwarta do 21.

Przedstawicielka Okręgowej Izby Aptekarskiej, Barbara Jękot, napisała protest do władz powiatu, w którym przekonuje, że uchwała jest naruszeniem. Została uchwalona w ostatnim dniu roku i zakładała, że nowe dyżury wejdą już od 1 stycznia. Według niej, tak krótki czas nie dał nawet szansy na zatrudnienie dodatkowych pracowników. Tym bardziej, że plany miały nie być konsultowane. Rzecznik powiatu odrzuca ten argument, tłumacząc, że opinia Izby była brana pod uwagę.

Burmistrz Jacek Lelek, który wspierał wprowadzenie dyżurów całodobowych, tłumaczy, że do jego urzędu ciągle spływały prośby od mieszkańców nie tylko terenów jego jurysdykcji, ale też od mieszkańców gminy Łącko czy Podegrodzie. – Pomimo tego, że jest dostępna opieka całodobowa w Rytrze, to realizacja ewentualnej recepty w nocy jest możliwa najbliżej w Nowym Sączu. Gdy dostałem do zaopiniowania projekt uchwały, wnioskowałem, żeby mieszkańcy mieli dostęp do całodobowej apteki – mówi.

Aptekarze przekonują, że podczas nocnych dyżurów ruch jest niewielki. Apteka pobiera ryczałt od pacjentów za taką usługę, ale -ich zdaniem – to nie rekompensuje kosztów funkcjonowania placówki przez dodatkowych 8 -10 godzin. Jak dodaje jeden z mieszkańców, apteka całodobowa to też inne zagrożenie. – Powinna to być apteka otwarta tylko dla pilnych przypadków. Wiadomo ile ludzi jest uzależnionych od lekarstw – zauważa.

Jak mówią niektórzy aptekarze, po godzinie 20.00 kupuje się leki niekoniecznie związane z nagłymi przypadkami czy receptą. Często są to drobne zakupy. Zdarzają się nawet prośby o kubeczki na mocz czy mleko dla dziecka. W aptekach nie ma też leków ratujących życie. Aptekarze sugerują więc, że lepiej byłoby zacząć od punktów całodobowej opieki medycznej, takich jak w Rytrze lub wyznaczyć dyżury właśnie w okolicy takiego miejsca, do którego właśnie w nagłych przypadkach przyjeżdżają mieszkańcy.

Burmistrz Lelek przekonuje, że także dlatego prosił o całodobowe apteki. Na razie przynajmniej w tym aspekcie starosądeczanie nie musieliby być wykluczeni. – Nie dość, że mieszkańcy mają daleko do lekarza w nocy, to jeszcze po realizację recepty będą musieli jechać dodatkowych kilkanaście kilometrów – mówi.

Protest aptekarzy został skierowany do starostwa powiatu nowosądeckiego. Jego przedstawiciele mówią, że na razie nic nie wpłynęło do urzędu.

Uchwała z grudnia mówi też o dyżurach aptek całodobowych w Krynicy Zdroju. W tym przypadku izba nie miała jednak żadnych wątpliwości.

Protest aptekarzy znajdziecie tutaj.

Posłuchaj burmistrza Jacka Lelka:
Posłuchaj mieszkańców:

Maria Mółka