Laskowa: Jest już sprawca zatrucia wody?

Wracamy do sprawy sprzed niespełna 2 miesięcy. Wtedy przez kilkanaście dni od bieżącej wody odciętych było blisko 1000 mieszkańców Laskowej. Jedno z ujęć zostało zanieczyszczone przez paliwo, najprawdopodobniej z baku rozbitego quada. Śledztwo rozpoczęła Policja. Ze względu na wysokie koszty oczyszczania wody również spółka chciała odnaleźć sprawcę.

Spółka wodociągowa z Laskowej już policzyła straty. W sumie to około 12 tysięcy złotych – część już trafiła na budowę obejścia zanieczyszczonego ujęcia, kolejne pieniądze pójdą na odszkodowania. Jedna z właścicielek spółki, Danuta Młynarczyk, jest przekonana, że straconych pieniędzy nie da się odzyskać. – Sprawa utknęła. My już policzyliśmy mniej więcej koszty. W sumie będzie około 12 tysięcy złotych. Gdyby wszyscy wystąpili z roszczeniami byłoby tego znacznie więcej. Swoim sumptem wiele zrobiliśmy – mówi.

Straty poniosła też gmina. Mimo że spółka wodociągowa jest prywatna, samorząd sam zorganizował dostawy wody w beczkowozach. – Rodzi to dla nas koszty. O ile sama woda nie jest droga, to transport jest problematyczny – mówił w listopadzie wójt Czesław Stanisławczyk.

Ze względu na to, że nawet po oczyszczeniu ujęcia w rurach pozostał zapach benzyny, konieczna była budowa specjalnego obejścia. Część kosztów związanych np. z jego konstrukcją udało się odzyskać. – Przygotowaliśmy materiały do ubezpieczyciela. Zlikwidowaliśmy już to obejście, także dlatego że po ulewie, która zepsuła konstrukcję, wykonaliśmy badania wody i ponowne naprawianie obejścia nie miało sensu. Udało się wszystko przywrócić do normalnego stanu – dodaje Danuta Młynarczyk.

Według informacji, jakie przekazywały osoby mieszkające w okolicy ujęcia, z miejsca skażenia na lawecie wywożono rozbitego quada. Wyciek paliwa mógłby wyjaśniać zapach benzyny, jaki był wyczuwalny w listopadzie w wodzie.

Policja przesłuchała świadków i przekazała sprawę do prokuratury. Dziś udało nam się dowiedzieć, że w próbkach wykryto nie benzynę a jeden ze składników oleju silnikowego. – Na razie mamy opinię z Instytutu Ekspertyz Sądowych. W próbkach wody wykryto zawartość oleju smarnego. Będziemy powoływać kolejnych biegłych, którzy stwierdzą, czy to stężenie substancji w wodzie zagrażało życiu lub zdrowiu ludzi. Sprawdzimy też, czy obniżyła jakość wody i w jakim stopniu – donosi prokurator rejonowy Mirosław Kazana.

Dopóki nie poznamy odpowiedzi na te pytania, nie można postawić zarzutów. Prokurator ze względu na tok postępowania nie zdradza też informacji o ewentualnych podejrzanych. Pierwsze informacje w tej sprawie pojawią się najwcześniej w lutym.

Posłuchaj prokuratora Mirosława Kazany:
 Posłuchaj Danuty Młynarczyk, współwłaścicielki spółki:
 Maria Mółka